Coraz częściej odnawialne źródła energii podejmują konkurencję cenową z paliwami kopalnymi.

Jakiś czas temu Bloomberg New Energy Finance udostępnił artykuł, który dobitnie podkreślał atrakcyjność OZE w USA. Okazało się, że po otrzymaniu rządowych dopłat, tradycyjna energetyka nie ma szans w starciu zarówno z fotowoltaiką, jak i turbinami wiatrowymi. Niestety, ta sytuacja była wywołana głównie przed dotacje – bez ich udziału zielona energia nie była konkurencyjna względem węgla.

Oczywiście są regiony świata, gdzie fotowoltaika z łatwością bije swoją atrakcyjnością elektrownie węglowe. Chodzi o specyficzne, gorące rejony, w których promieniowanie słoneczne potrafi ponad dwukrtonie przewyższyć to europejskie. Tymczasem okazało się, że nawet na naszym kontynencie duże instalacje OZE mogą być opłacalne cenowo.

Podobny obraz

Kilka dni temu w Holandii ruszyła aukcja energetyczna dla turbin offshore, która zakładała całkowity brak dopłat. Jedynym zyskiem dla producenta byłyby pieniądze za wygenerowaną energię, sprzedawaną po cenach rynkowych. Już chwilę po jej otwarciu spłynęła pierwsza oferta od szwedzkiej firmy energetycznej, Vattenfall. Holendrzy zamierzają kupić w ten sposób aż 700MW mocy i są przekonani, że z łatwością znajdą firmy chętne do inwestowania. Na cały projekt przewidziano 2,7 miliarda dolarów. Po jakimś czasie swoje oferty złożył też duński Orsted A/S (dawny DONG Energy) oraz Energie Baden-Wuerttemberg AG. Całą sytuację obserwuje też norweski Statoil, który kalkuluje ryzyko „wejścia” w podobną inwestycję.

Dla wszystkich tych firm projekt wiąże się z dużym ryzykiem. Mimo gigantycznego spadku cen jednostki energii pozyskiwanej przy pomocy turbin offshore,cena czysto rynkowa to wciąż za mało, by spłacić generację i wypracować zyski. Inwestorzy liczą na podwyższenie cen energii, które ma zostać spowodowane zamykaniem elektrownii jądrowych i węglowych w Unii Europejskiej.

Energetyka offshore staje się w kwestii OZE wysokich mocy europejskim trendem. Instalacjami tego typu zacznając interesować się Francuzi, a Niemcy inwestują w nie już od dłuższego czasu. Nakłady finansowe na sektor stają się coraz poważniejsze również w Wielkiej Brytanii i Danii, która jest wręcz mekką energetyki wiatrowej w Europie. Dostęp do morza daje Polsce możliwość uczestniczenia w tym przedsięwzięciu – szacuje się, że pełne wykorzystanie jego potencjału mogłoby dać od parunastu do parudziesięciu gigawatów dodatkowej mocy.

źródło : Bloomberg

 

 

 

Redakcja GLOBEnergia