Niemiecki operator sieci przesyłowej zamierza ograniczyć swoje plany rozwoju energetyki wiatrowej na północy kraju, ponieważ sieć energetyczna nie jest w stanie wytrzymać tak dużego przyrostu mocy. Do tej pory liczba turbin wiatrowych w północnej części kraju rosła w szybkim tempie, aby dostarczyć odpowiednią ilość energii ośrodkom technologicznym położonym na południu państwa.

Kiedy w 2011 roku Angela Merkel oświadczyła, że Niemcy będą stopniowo wycofywać z pracy swoje elektrownie jądrowe, pojawiło się pytanie, czy odnawialne źródła energii będą w stanie w szybkim tempie pokryć zapotrzebowanie na energię niemieckiego przemysłu.

W ostatnim czasie dostawcy energii zostali postawieni przed koniecznością redukcji produkowanej energii elektrycznej z powodu maksymalnego wykorzystania pojemności sieci elektroenergetycznej. W rezultacie Niemcy będą musiały zmniejszyć o połowę ilość planowanych turbin.

Teoretycznie sektor produkcyjny w południowych krajach związkowych powinien być zaopatrywany w czystą energię z północy, jednak ambitne plany biegnącej z północy na południe „autostrady energetycznej” utknęły w miejscu, częściowo za sprawą lokalnych protestów przeciwko proponowanym „monstrualnym słupom energetycznym”.

Skorygowane plany droższego podziemnego oprzewodowania są obecnie realizowane, jednak z półtorarocznym opóźnieniem, pozostawiając infrastrukturę energetyczną Niemiec niedokończoną i nie w pełni działającą.

W 2015 roku północna część Niemiec produkowała 4100 GWh nadmiaru energii, która nie mogła być transportowana na południe. Ilość ta wystarczyłaby do zasilania 1,2 mln gospodarstw domowych przez cały rok.

Ochrona krajowej sieci elektroenergetycznej przed tego rodzaju zachwianiem równowagi energetycznej jest kosztowna: w 2015 roku Niemcy zapłaciły 1 mld € na środki ochrony systemu i jeśli obecny trend zostanie zachowany, koszty te mogą wzrosnąć do 4 mld € w 2022 roku.

Plany Niemiec dotyczące stopniowego wycofywania elektrowni jądrowych tworzą swego rodzaju dyplomatyczny ból głowy. Nadmiar taniej energii generowanej przez niemieckie farmy wiatrowe, jak i elektrownie zasilane węglem, jest często eksportowany do państw sąsiadujących, m.in. do Polski, Czech czy Austrii, gdzie wprowadza zamęt w lokalnych sieciach i utrudnia tym krajom budowanie własnych zrównoważonych systemów energetycznych.

Rewolucja związana z OZE w Niemczech utrudnia wystąpienie takiej rewolucji w Austrii oraz innych państwach europejskich – informuje austriacki minister środowiska – Andrä Rupprechter.

Od momentu rozpoczęcia realizacji projektu transformacji energetycznej, krajowe zapotrzebowanie na energię odnawialną wzrosło o około 3% w ciągu roku. Przewiduje się, że tempo wzrostu tego sektora spadnie do około 1%.

Arne Jungjohann – autor Energy Democracy – twierdzi, że w celu sprostania obecnemu wyzwaniu należałoby zamknąć stare elektrownie, szybciej rozbudować sieć elektroenergetyczną lub zainwestować większe kwoty w innowacyjne metody wykorzystujące nadmiar energii do ogrzewania budynków.

Podobna sytuacja ma miejsce w Chinach. Jak podaje raport BBC, kraj wybudował tak wiele elektrowni zasilanych węglem, że nastąpiła konieczność wyłączania na pewien czas turbin wiatrowych ze względu na przeciążenie sieci. Ponadto państwo instaluje systemy PV z taką częstotliwością, że nie jest w stanie wykorzystać około 50% energii generowanej w niektórych prowincjach.

Problem dotyczy również innych państw, jak Indie, Australia czy USA. W Teksasie wybudowano gigantyczny system transmisyjny, który zabiera energię elektryczną z odludnej północno- zachodniej części stanu i kieruje ją do dużych miast na południowym wschodzie. Niemniej takie rozwiązanie kosztuje 7 mld $.

Powyższe przykłady pokazują, że szybkie wdrażanie odnawialnych źródeł energii powinno mieć miejsce w taki sposób, by wygenerowana energia mogła być również maksymalnie wykorzystana.

Źródła: The Guardian, MIT Technology Review