Zaledwie kilka miesięcy po wejściu w życie nowego prawa energetycznego, w Polsce działa już 28 jednostek prywatnych które bez prowadzenia działalności gospodarczej rozpoczęły produkcję prądu w celu jej sprzedaży.

Mimo, iż produkcja własna energii często oscyluje na granicy opłacalności coraz więcej Polaków zainteresowanych jest samodzielną jej produkcją.

Samodzielna produkcja prądu rozpowszechniła się za sprawą zmiany w prawie energetycznym. – Na podstawie znowelizowanej ustawy Prawo energetyczne z 11 września 2013 r. osoba fizyczna może podłączyć swoją instalację odnawialnych źródeł energii (do 40 kW) do sieci operatora dystrybucyjnego (OSD) i sprzedawać nadwyżki produkowanego prądu. To tzw. prosumument czyli konsument i producent jednocześnie. Wystarczy samo zgłoszenie do OSD. Nie trzeba rejestrować działalności gospodarczej, uzyskiwać warunków przyłączenia, koncesji a nawet jest zwolnienie z opłat – poinformowała w Programie 1 Polskiego Radia Katarzyna Szwed-Lipińska – Dyrektor Departamentu Systemów Wsparcia w Urzędzie Regulacji Energetyki

Jak zapewnia Mariusz Klimczak – prezes Banku Ochrony Środowiska – Zakłady energetyczne sprawnie działają przy akceptowaniu wniosków. Od daty zgłoszenia, w ciągu 2-3 tygodni operatorzy realizują procedurę i możemy sprzedawać prąd. Spodziewamy się szybkiego wzrostu tej branży, podobnie jak to było z instalacjami solarnymi do podgrzewania wody. Jeszcze kilka lat temu ten rynek raczkował a teraz powstaje ich 100 tys. rocznie. Taka sama skala będzie niebawem z prosumentami sprzedającymi prąd ze swoich fotowoltaicznych mikroinstalacji a także z pozostałych odnawialnych źródeł energii – prognozuje Klimaczak.

Mimo dużego zainteresowania możliwością sprzedaży prądu przez osoby prywatne, nowy system ma jednak pewne wady. – To co nie podoba się prosumentom, to ustalona odgórnie cena po której mogą odsprzedawać nadwyżki energii z odnawialnego mikroźródła. To tylko 80% ceny prądy z roku ubiegłego czyli 18 groszy za kWh ale na razie traktujmy to jako pierwszy krok – mówi Stanisław Gawłowski, Wiceminister Środowiska. Sprzedając prąd po 18 groszy za kilowatogodzinę, przy dodatkowo niekorzystnym systemie rozliczeń, jaki proponują operatorzy sieciowym to marny interes.

– Na razie możemy mówić raczej o oszczędnościach a nie zarabianiu pieniędzy ale to wcale nie mało. Przede wszystkim zostawiamy w kieszeni około 65 groszy za kilowatogodzinę jeśli sami sobie ją wytworzymy a nie kupimy z zakładu energetycznego. Optymalnym do zrealizowania tego jest zestaw składający się z instalacji fotowoltaicznej, solarnej oraz pompy ciepła. Taka kombinacja jest nawet 7 razy efektywniejsza od np. farmy wiatrowej i do tego powinniśmy dążyć – wyjaśnia – Mariusz Klimaczak, prezes BOŚ.

Do której sieci podłączeni są pierwsi prosumenci?
TAURON
– Do sieci TAURON Dystrybucja S.A. przyłączonych jest obecnie 18 mikroinstalacji, które wprowadzają do niej energię elektryczną. Właścicielami ich są osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej. 90 podmiotów ubiega się o przyłączenie, z czego 50 to osoby fizyczne – informuje Marcin Marzyński, Szef Biura Komunikacji TAURON Dystrybucja S.A.

PGE
– Mamy już przyłączone 12 mikroinstacji w tym 10 od osób fizycznych. 172, w tym 120 od osób fizycznych jest w trakcie procedowania – wyliczyła Iwona Stanisławek z Biura Komunikacji PGE Dystrybucja S.A.

ENEA
– Od wejścia w życie znowelizowanej ustawy Prawo energetyczne tj. od 11 września 2013 roku roku spółka ENEA Operator uruchamia 58 mikroinstalacji osób fizycznych i 19 firmowych – informuje Danuta Tabaka, Kierownik Biura PR i Promocji ENEA Operator Sp. z o.o. Nie wiemy ile z tego już działa. Ze sprawozdania spółki za rok 2013 wynika, że wówczas jeszcze nie funkcjonowała żadna.

RWE
Do RWE Stoen Operator wpłynęło 7 wniosków od osób fizycznych i firm ale jeszcze żadna instalacja nie sprzedaje energii.
Źródło: na podstawie M.Piasek