Tuż przed wakacjami w Polsce oddano do użytku pierwsze trzy szybkie ładowarki samochodów elektrycznych, skracające czas uzupełniania energii zwykle do około 30 minut. Dotąd tego typu infrastruktura powstawała głównie na  Zachodzie. Urządzenia zlokalizowano w Warszawie, Aleksandrowie Łódzkim i Krakowie


Szybkie  ładowarki 
to,  jak  sama  nazwa  wskazuje,  urządzenia umożliwiające szybkie ładowanie akumulatorów  aut elektrycznych. Różnią się one od zwykłych terminali  prądu przemiennego AC przede wszystkim tym, że do  pojazdu dostarczają bezpośrednio prąd stały DC i to od  razu w „ilościach hurtowych”, mocą kilkudziesięciu kilowatów (z pominięciem ładowarki pokładowej o zwykle  niewielkiej  mocy  kilku  kilowatów).  Takie  rozwiązanie   w pewnym stopniu stanowi ekwiwalent stacji paliw i wydaje się być niezbędne do rozwoju rynku samochodów  elektrycznych, ponieważ minimalizuje problem niewystarczającego w niektórych sytuacjach zasięgu. Należy  jednak  zwrócić  uwagę,  że  szybkie  ładowarki  nie  mają  na celu zastąpienia domowych gniazdek elektrycznych,  które wciąż pozostaną głównym źródłem energii dla aut  elektrycznych. Będą one używane jedynie od czasu do  czasu, gdy dzienny dystans przekroczy zasięg pojazdu,  np. w trasie z miasta do miasta.

W Europie działa obecnie kilkaset szybkich ładowarek  (zgodnych  ze  standardem  CHAdeMO),  a  ich  liczba wciąż rośnie. W Polsce to na razie nowość o charakterze  demonstracyjnym. Na instalację pierwszego urządzenia  zdecydował się Nissan, który punkt szybkiego ładowania zlokalizował przed salonem Nissan Zaborowski przy  ul.  Puławskiej  276  w  Warszawie.  Wersja  o  mocy  około   44 kW jest w stanie naładować Nissana Leafa od 30 do  80% w około 15 minut, a od 0 do 80% w około 30 minut.  Z urządzenia mogą energię czerpać także inne modele,  o ile są zgodne ze standardem CHAdeMO, a do takich  zalicza się między innymi Citroën C-Zero, Peugeot iOn i Mitsubishi i-MiEV. (…)
ladowanieABB

Czy oznacza to zapowiedź budowy  ogólnokrajowych sieci szybkiego ładowania  przy  głównych  drogach  tak  jak  chociażby  w  Holandii,  gdzie  do  końca  2014  roku  liczba  punktów  ma  wzrosnąć z blisko 100 do około 300? Na razie raczej nie, ponieważ zbyt niskie są  poziomy  sprzedaży  aut  elektrycznych  w naszym kraju, a te z kolei zależą od  zamożności  społeczeństwa.  Rozwój  rynku samochodów elektrycznych jest  jednak  faktem  –  w  pierwszym  półroczu sprzedaż w Europie wyniosła ponad   16  tys.  egzemplarzy  i  była  o  około  50%  wyższa  niż  rok  wcześniej.  Jeśli  dwucyfrowe  wzrosty  się  utrzymają,  prędzej  lub  później  auta  elektryczne  zaczną  pojawiać  się  także  w  mniej  zamożnych  krajach, takich jak Polska, w następstwie  czego zrodzi się potrzeba budowy kompleksowej infrastruktury.

Adam Markiewicz  
SamochodyElektryczne.org


Cały artykuł w numerze 5/2013
2013 5 GLOBEnergia