Budowanie energetyki niskoemisyjnej stanowi ogromne wyzwanie zarówno dla polityków jak i przedsiębiorców. Politycy powinni stanowić prawo umożliwiające budowanie nowoczesnej i niskoemisyjnej energetyki, a przedsiębiorcy na bazie prawa podejmować decyzje inwestycyjne.

Obecnie widoczne jest ogromnie rozchwianie nastrojów wśród inwestorów, którzy podjęli już działania (zainwestowali) na rzecz rozwoju energetyki niskoemisyjnej – OZE i wysokosprawna kogeneracja.

Pogorszenie nastrojów wśród inwestorów wynika z panującej sytuacji zarówno w sferze legislacyjnej jak i na rynku tj. z:
 – Przeciągających się prac nad Ustawą OZE
– Ceny zielonych certyfikatów (160-170 zł/MWh) znacznie odbiegającej od wielkości opłaty zastępczej (286 zł/MWh)
– Wygaśnięcia systemu wsparcia dla kogeneracji w 2012 r. i dla OZE w 2017 r.
– irracjonalnego zachowania firm obrotu energią, które wybierają uiszczanie droższej opłaty zastępczej, zamiast umarzania tańszych certyfikatów, powodując tym samym ich nadmiar i spadki cen.
 
Sytuacja jest niepokojąca, zważywszy, że najwięksi międzynarodowi inwestorzy w energetyce wiatrowej już się wycofali z Polski, a inni jasno wskazują, że niepewność regulacyjna nie wpływa korzystnie na podejmowanie decyzji biznesowych – realizacji inwestycji. Sytuacja wygląda podobnie w sektorze elektrociepłowniczym – już teraz firmy deklarują brak dalszych inwestycji rozwojowych, a nowoczesne dedykowane instalacje współspalania biomasy już za chwilę, z uwagi na sytuacje rynkową, przestaną działać.

Podstawową przyczyną zaistniałej sytuacji jest nieprawidłowe działanie zaprojektowanego i obecnie funkcjonującego systemu wsparcia, niedostatecznie monitorowanego i jak dotąd nieznacznie korygowanego. System wsparcia był konstruowany w (i dla) innej sytuacji rynkowej, a przede wszystkim odmiennej organizacji sektora energetycznego.

Efektem obecnej sytuacji jest zmniejszenie zaufania inwestorów do polskich regulacji, co przekładać się będzie na wyższą wycenę ryzyka politycznego/regulacyjnego dla projektów realizowanych w Polsce. A to oznacza mniejsze zainteresowanie tym rynkiem przez inwestorów (nie tylko zagranicznych ale i polskich, prywatnych) z jednoczesnym oczekiwaniem wyższej stopy zwrotu (IRR, ROI, ROC) zwiększonej o wyższą stopę ryzyka. Nie osiągnięcie pożądanej stopy oznacza wyjście z rynku.

Analiza powyższej sytuacji charakteryzującej się jednoczesnym:
– deficytem realizacji KPD-OZE, którego ścieżka dojścia do poziomu obowiązku unijnego (3×20) zapisana została w kolejnych rozporządzeniach Minerstwa Gospodarki (deficyt obowiązku)
– deficytem umorzeń świadectw pochodzenia w stosunku do wymagań KPD-OZE i rozporządzeń MG (deficyt systemu) superatę nieumorzonych świadectw pochodzenia i to pomimo występowania powyższych deficytów (nawis certyfikatów).

Powyższe oznacza, że odbiorca końcowy ponosząc koszty realizacji obowiązku unijnego tzn. realizacji KPD-OZE nie otrzymuje produktu za, który płaci, tzn. oczekiwanego wzrostu produkcji z OZE, ponieważ wolumen inwestycji nie rośnie wystarczająco szybko.
Źródło: Procesy Inwestcyjne