Kalifornia w ciągu ostatnich tygodni, a nawet miesięcy była regionem, w którym zyski słoneczne były nieprzewidywalnie duże. Dlatego też instalacje solarne pracowały nieprzerwanie.  W połowie marca, padł nawet rekord, ponieważ ponad 16% zużywanej energii pochodziła z instalacji słonecznych.

Odkąd w USA panuje moda na budynki „Net Zero”, czyli takie które nie emitują do atmosfery CO2, nie powodując tym samym efektu cieplarnianego, dla mieszkańców i nie tylko, stało się to pewnego rodzaju modą.  Miasto Cambridge buduje już Task Force w technologii Net Zero. Lancaster w Kalifornii poszło jeszcze dalej.  Wprowadzono bowiem rozporządzenie, którego efektem jest wyposażenie wszystkich nowo powstałych domów w instalacje pozyskujące energię ze słońca. Rozwiązania gminne do osiągnięcia zerowej emisji nabierają rozpędu. W sumie ponad 500 miast USA, które podpisują się pod protokołem z Kioto oraz pod nowymi ustawami na temat ograniczenia efektu cieplarnianego, stały się zalążkiem ogólnoświatowych działań w tym celu.

Należy być jednak w tej całej polityce bardzo ostrożnym. Dlaczego? Działania związane z produkcją energii na potrzeby własne muszą być racjonalne i dobrze przemyślane. Należy pamiętać, że przestaje to być produkcja z kilku, czy kilkunastu jednostek.  Zmieni się bowiem całościowy sposób wykorzystania energii. Zmiana charakteru budynków, w pewnych przypadkach dotyczy to wszystkich budynków w mieście, zaczyna się od efektywnego wykorzystania energii, a kończy na energooszczędności. Oznacza to, że na początku będziemy energię wykorzystywać w sposób bardziej przemyślany, można by rzec staranniejszy np. zmieniając żarówkę, lub przykręcając termostat. W efekcie, pomijając fakt, że energia będzie produkowana w domu, to będziemy jej potrzebować coraz mniej. Nastąpi to dzięki inteligentnym rozwiązaniom magazynowania energii oraz wyeliminowania szczytów  zapotrzebowania.  

Efektem będzie drastyczny wzrost cen energii. Pojawi się znacząca różnica między mocą [kW] a energią [kWh]. Dla klientów indywidualnych nie jest to tak duży problem jak dla przedsiębiorstw, które mimo braku zużycia energii muszą podtrzymywać w stałej gotowości transformatory przewody i podstacje. W Kalifornii, w ciągu ostatniej dekady, cena za zapotrzebowanie na moc [kW] wzrosła o 7% w skali roku.
Energia elektryczne ze słońca, czy solarne samochody spełniają założenia zero emisyjności oraz eliminują szczyty zapotrzebowania, lecz stosowane na większą skale mogą zwiększyć rachunki za energię elektryczną o 50%.

Pomimo tego typu zagrożeń, powinniśmy patrzyć na te miasta przez pryzmat korzyści, bo jest ich bez wątpienia sporo. Takie rozwiązania są pilotażowe i oczywiście daleko im do ideału. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że więcej miast na całym świecie zauważy zalety ekologiczne oraz rozwiąże współtowarzyszące im problemy ekonomiczne.
Źródło:
Green Charge Networks
www.cleantechnica.com
Anna Bedkowska