Sercem domowej elektrowni jest falownik – zamieniający prąd stały, produkowany przez panele fotowoltaiczne na zmienny, wykorzystywany w domowej instalacji. Urządzenie to powinno więc nie tylko działać bezawaryjnie, ale także minimalizować ryzyko pojawienie się tzw. prądu upływu.

Prąd upływu to najogólniej rzecz biorąc energia elektryczna pojawiająca się poza instalacją. Choć jest zjawiskiem rzadkim, gdy już do niego dojdzie może grozić porażeniem. Nie wszystkie falowniki radzą sobie z tym zjawiskiem jednakowo sprawnie.

Dzięki zastosowaniu innowacyjnej technologii nasze urządzenie dwukrotnie skuteczniej radzi sobie z tym zjawiskiem niż urządzenia produkowane przez firmy z Europy Zachodniej – informuje przedstawiciel firmy Spirvent. – W porównaniu z falownikami producentów azjatyckich różnica jest nawet kilkunastokrotna. Stosując nasz falownik można jednocześnie stosować zabezpieczenia różnicowoprądowe, takie jak stosowane w domowych instalacjach, które pobierają prąd z sieci energetycznej. To oznacza ten sam wysoki poziom bezpieczeństwa.

W przypadku innych urządzeń producenci zalecają albo rezygnację z takich zabezpieczeń dla części instalacji elektrycznej, korzystającej z energii pochodzącej z paneli, albo zainstalowanie zabezpieczeń mniej wrażliwych – co odbija się negatywnie na bezpieczeństwie.

Dodatkowo, dzięki specjalnemu oprogramowaniu, falownik Wolta każdego dnia przed uruchomieniem się instalacji fotowoltaicznej sprawdza stan izolacji poszczególnych jej elementów. W razie wykrycia nieprawidłowości informację o tym przekazuje do panelu użytkownika, a gdy są one poważne, uniemożliwia uruchomienie instalacji, co także poprawia bezpieczeństwo i minimalizuje m.in. możliwość uszkodzenia podłączonych do sieci elektrycznej urządzeń.

O efektywności instalacji fotowoltaicznej decyduje też skuteczność z jaką niezużyta energia jest oddawana do sieci. O tym również decyduje falownik. W przypadku, gdy do sieci energetycznej podłączonych jest kilka, kilkanaście lub więcej instalacji fotowoltaicznych, a zużycie prądu w danym momencie jest niewielkie, większość urządzeń „walczy” z innymi o przepustowość. Na skutek tej „walki” momentami oddają całkiem znaczne ilości energii, by jednak za chwilę stracić dostęp sieci na rzecz innego falownika, który także za wszelką cenę chce oddać nadmiar energii do sieci. Wtedy produkcja prądu ustaje, aż do momentu, gdy urządzenie znów uzyska dostęp do sieci. Falownik Wolta działa na innej zasadzie. Jego oprogramowanie pozwala rozpoznać, ile urządzeń w tym samym momencie chce odprowadzać energię i dostosować jego pracę do sytuacji. Dzięki temu, że pozostawia część przepustowości innym urządzeniom – sam oddaje wyprodukowaną energię nieprzerwanie, choć jej ilość dostosowana jest do aktualnej sytuacji w sieci. W sumie więc instalacja pracuje bardziej harmonijnie i efektywnie.

Źródło:

Logo Spirvent 255x80

 

 

 

 

Redakcja GLOBEnergia