Fotowoltaiczne ławki od SEEDiA umożliwiają ładowanie urządzeń elektronicznych, sprawdzenie prognozy pogody czy nawet odebranie informacji o spóźniającym się autobusie. Mieszkańców polskich miast zachwyciły inteligentne, zasilane przez słońce ławki produkowane przez polski start-up. Ławki fotowoltaiczne kosztują ok. 20 tysięcy złotych za sztukę i świetnie się sprzedają, ponieważ miastom zależy na dobrym wizerunku oraz wdrażaniu działań związanych ze zrównoważonym rozwojem.

Prąd ze słońca na ulicach polskich miast – na wyciągnięcie ręki

– Po zamknięciu mojego wcześniejszego start-upu, zajmującego się drukiem 3D, szukałem ciekawych technologii do rozwoju w obszarze, który dotyka jak największej liczby ludzi – opowiada Piotr Hołubowicz, CEO SEEDiA.Postanowił on stworzyć ławki fotowoltaiczne, umożliwiające naładowanie telefonu, laptopa bądź tabletu. Coraz więcej osób posiada urządzenia elektroniczne, co wiąże się ze zwiększonym zapotrzebowaniem na energię elektryczną. Coraz większa liczba mieszkańców miast decyduje się również na pracowanie poza domem lub biurem. Niektórzy po prostu szukają miejsca, w którym można by naładować telefon, który rozładował się w niefortunnym momencie. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi SEEDiA, oferując designerskie ławki fotowoltaiczne.

Energetyka słoneczna wkracza w przestrzeń miejską i życie codzienne

W poszukiwaniu optymalnego pomysłu na biznes, przedsiębiorca skierował swoje działania ku urządzeniom mobilnym. „Korzystamy z nich każdego dnia, a liczba funkcji, jakich używamy na co dzień, sprawia, że zaczynają nam de facto organizować życie” –opowiada. Z jego obserwacji wynika, że użytkownicy smartfonów najczęściej narzekają na słabe baterie. Na skraj wyczerpania potrafi doprowadzić ją nawet kilka godzin intensywnego użytkowania, zwłaszcza słuchanie muzyki. Emitowanie dźwięku wiąże się z większymi wydatkami energetycznymi niż samo działanie wyświetlacza, ponieważ dźwięk w przeciwieństwie do światła nie operuje na efektach kwantowych.  Jeśli nie mamy ze sobą power banku ani dostępu do gniazdka, sytuacja rozładowania telefonu może być irytująca. „Doszedłem do wniosku że miejscem w którym najczęściej padają telefony są miejsca publiczne” – dodaje Hołubowicz.

Twórca SEEDiA uznał, że najbardziej naturalnym miejscem na zatrzymanie się i poświęcenie 15-20 minut jest miejska ławka. Za wyprodukowanie prądu potrzebnego do ładowania urządzeń elektronicznych miały być odpowiedzialne panele fotowoltaiczne, wchodzące w skład jej konstrukcji.

Proste rozwiązanie międzynarodowym hitem, choć początki nie były łatwe

Przedsiębiorca od początku wiedział, że ławka powinna generować swoją własną energię, najlepiej ze źródeł odnawialnych, a pobieranie prądu z sieci nie wchodzi w grę, ponieważ byłoby nieopłacalne. Motywacja okazała się prozaiczna – służący do tego kabel byłby zbyt drogi. „Pracowałem przez pewien czas w firmie produkującej maszyny pocztownicze i wiedziałem, ile kosztuje pociągnięcie metra przewodu potrzebnego do zasilania urządzeń. Uznałem, że to zbyt drogo. Ławka musiała być niezależna energetycznie” – opowiada Hołubowicz.  Taką oto okrężną drogą start-upowiec doszedł do finalnego produktu – miejskiej ławki zasilanej za pomocą energii słonecznej. W lutym 2015 roku zbudował jej pierwszy prototyp. Okazało się jednak, że na początku nie było zbyt wielu chętnych do jej zakupu.

Sytuację uratowało RWE, będące wówczas w trakcie rebrandingu na Innogy i szukające efektownych rozwiązań marketingowych. Inteligentna ławka idealnie spełniła oczekiwania energetycznego giganta. „Oflagowali to swoim znakiem towarowym, pokazali klientom i okazało się, że się spodobały. Ze wszystkich zaprezentowanych gadżetów nasze ławki znalazły się w pierwszej trójce” – opowiada Hołubowicz.

Mieszkańcy miast dopominają się o ławki fotowoltaiczne

Reklama Innogy okazała się bardzo skuteczna. Ławki zostały dostrzeżone przez mieszkańców, którzy zaczęli dopominać się o ich postawienie. Koszty zostały pokryte z budżetu obywatelskiego. Pod koniec lipca trzy egzemplarze pojawiły się na ulicach Zielonej Góry. Miasto zapłaciło za nie 65 tys. złotych.

Wcześniej inteligentne ławki pojawiły się także w Warszawie czy Tarnobrzegu. Potok kolejnych zamówień spływa także m.in. z Bolesławca, Gostynina i Szczecina. Produkt zyskał popularność pomimo wysokiej ceny. Cały proces zbudowania, transportu i serwisu ławki przez pierwsze 12 miesięcy stanowi koszt około 18-20 tys. zł brutto. W późniejszym okresie firma Hołubowicza zamierza również zarabiać na serwisie (który po upływie roku będzie dodatkowo płatny) i związanych z projektem usługach pośrednich, takich jak obsługa danych w chmurze i WiFi.

Coraz więcej ławek do wyboru. Atrakcyjne funkcje dodatkowe w cenie

Początkowo SEEDiA oferowała tylko dwa modele. Wersja Urban zaczyna rozprzestrzeniać się na ulicach, do wnętrz budynków, np. biurowców przeznaczony jest natomiast model Invention. Na dzień dzisiejszy do wyboru są już 4 warianty, w tym np. dedykowana innowacyjnym powierzchniom linia Future. Z miesiąca na miesiąc pojawia się coraz więcej możliwości.

Teraz dokładamy wyświetlacze i komunikaty audio. W początkowej fazie będą wykorzystywane do prezentacji rozkładów jazdy” – opowiada Hołubowicz. SEEDiA chce stworzyć również inteligenty system, który w chwili identyfikacji użytkownika będzie mu pokazywał najważniejsze dla niego informacje w danym momencie. „Chodzi np. o aktualną prognozę pogody albo najbliższy park„. Takie rozwiązanie zmienia przestrzeń miejską, czyniąc ją jeszcze bardziej atrakcyjną i przyjazną użytkownikowi.

Prąd ze słońca, informacje na wyświetlaczu i dane w chmurze

We wrześniu pojawi się  jeszcze kolejna opcja – SEEDIA Cloud. Do „chmury” zostaną przesłane dane pomiarowe wszystkich komponentów ławki (co usprawni ewentualną naprawę),a także informacje z sensorów zewnętrznych. „Za pomocą adresów MAC telefonów znajdujących się w zasięgu sieci będziemy w stanie magazynować ważne z punktu widzenia miasta informacje np. natężenie ruchu pieszych. Mogą być dane ważne w momencie wystąpienia kryzysów, podczas których trzeba zarządzać ludźmi” – wyjaśnia przedsiębiorca.

Władze miast „szpanują” OZE – nowy powód dla inwestowania w odnawialną energię?

Twórca fotowoltaicznych ławek zauważa jednocześnie, że jak na razie władze miast  traktują jego urządzenia jako formę „szpanu”. Ławki pojawiają się w prestiżowych lokalizacjach, mając podkreślać nowoczesny charakter miasta i jego nacisk na zrównoważony rozwój. Plany SEEDiA sięgają jednak dużo wyżej. Start-up chce, by ich urządzenia wpisywały się w miejską infrastrukturę. Chce również zaoferować bardziej zróżnicowaną ofertę fotowoltaicznych urządzeń. W tym celu planuje wprowadzić na rynek również… fotowoltaiczne śmietniki (które będą mogły dziękować ludziom za każdym razem, gdy ktoś coś do nich wrzuci), a także zasilane energią słoneczną latarnie.

Poza unowocześnianiem polskich miast, projekt SEEDiA wart jest też uwagi jeszcze z jednego powodu. W dobie zagrażającego nam blackoutu, gdy co wakacje media informują o możliwych przerwach w dostawach prądu, argument, że latarnie byłyby uniezależnione energetycznie od dostawców prądu jest z pewnością nie do przecenienia. Jednocześnie, wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych służącej do ładowania urządzeń elektronicznych zmniejszy negatywne oddziaływanie na środowisko zwiększonego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Źródło: INN: Poland, SEEDiA.City

źródło: INN Poland

 

 

Redakcja GLOBEnergia