Energetyka wiatrowa w Polsce to nie technologia, tylko duże emocje. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce hasła związane z odnawialnymi źródłami energii, aby przekonać się że walka o wiatraki i z wiatrakami trwa. Co z tego wynika? Póki co, wieje nam energią prosto w twarz.

Wokół wybrzeży Europy jest tyle wiatru, że można byłoby nim zasilić cały kontynent siedem razy. Rozwój odnawialnych źródeł energii oznacza przede wszystkim ograniczenie importu paliw kopalnych. Co roku z kieszeni każdego obywatela Unii Europejskiej idzie na import paliw 700 euro. Do tego dochodzi jeszcze problem emisji CO2.

– Polska płaci Rosji 500 euro za 1000 m3 gazu ziemnego, o 200 euro więcej niż inni zachodni partnerzy. Czy to jest odpowiedni kierunek? – mówił Christian Kjaer, dyrektor generalny Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA) podczas zorganizowanej w maju br. VII Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).


1300 gospodarstw

Według Christiana Kjaera nie chodzi tylko o to, aby Polska osiągnęła unijne cele w zakresie Odnawialnych Źródeł Energii (OZE). Uważa, że powinniśmy wykorzystać energetykę odnawialną jako koło napędowe dla całej gospodarki. Energetyka wiatrowa, to nie „kwiatek do kożucha”, ani kręcący się w polu gadżet ekologów. Jedna elektrownia wiatrowa o mocy 2 MWh pokrywa roczne zużycie energetyczne ponad 1300 gospodarstw domowych. Turbina wytwarza 50 razy więcej prądu niż potrzeba do jej budowy i funkcjonowania przez wszystkie lata. W Polsce, do 2020 roku, planuje się uruchomienie elektrowni wiatrowych o łącznej mocy 6464 MW. Oznacza to zwiększenie mocy o cztery razy względem stanu z 2011 roku (1616 MW). W tym czasie w Niemczech siłownie wiatrowe produkowały 29 060 MW, a w Hiszpanii 21 674 MW.


Prawo

Według rankingu atrakcyjności rynków energetyki wiatrowej w 38 państwach, w tym w Polsce, sporządzanego cyklicznie przez Ernst & Young nasz kraj zajmuje obecnie wysokie 10 miejsce zaraz za Francją, Włochami i Szwecją. Wynika to z pozytywnej oceny wielu czynników ekonomicznych i rynkowych, którymi charakteryzuje się rynek Polski przy obecnie obowiązujących regulacjach. Polska energetyka odnawialna musi być stabilną i przewidywalną w oczach przyszłych inwestorów. Oczywiście będzie to możliwe, jeśli doczekamy się odpowiednich regulacji prawnych. Pierwsza wersja tzw. trójpaku ustaw (dop. OZE, Prawo energetyczne i Prawo gazowe) została opublikowana 22 grudnia 2011 r. W trakcie konsultacji społecznych zgłoszono do nich ponad tysiąc stron uwag. Projekt Ustawy o OZE ma zostać zaprezentowany przez Ministerstwo Gospodarki w czerwcu br. Inwestorzy wyczekują.


Środowisko

Kręci się zawsze, jak nie tutaj, to w innym miejscu, a co najważniejsze nie dymi. Dwutlenek węgla emitowany przy produkcji 1MWh w przypadku elektrowni węglowej wynosi 0,85 tony, elektrowni gazowej 0,35 tony, natomiast w przypadku elektrowni wiatrowej 0 tony. Szacuje się, że w 2030 roku, dzięki rozwojowi energetyki wiatrowej do atmosfery nie dostanie się 600 mln ton CO2. Wtedy energetyka wiatrowa dostarczać będzie jedną trzecią energii elektrycznej w Unii Europejskiej.

Według Europejskiej Agencji Środowiska każdego roku obciążenie spowodowane zanieczyszczeniem środowiska kosztuje polską gospodarkę od 11 do 18 mld euro. Tylko elektrownia węglowa w Bełchatowie emituje więcej CO2 niż Litwa i Łotwa łącznie. Czy warto więc dotować rozwój energetyki wiatrowej? Obecnie udział energetyki węglowej w produkcji energii elektrycznej w Polsce wynosi 90 proc. W Unii Europejskiej 27 proc.


Lęk

Lęk przed wiatrakami ma wiele wymiarów i swoje granice. Szacuje się, że w 2020 roku z tytułu podatku od nieruchomości do kas gminnych może wpłynąć 212 mln złotych. Przychody rolników, na których gruntach stać będą wiatraki, wyniosą około 100 mln zł. Zaczynamy akceptować sąsiedztwo farm wiatrowych. Ponad trzy czwarte Polaków mieszkających w ich pobliżu uważa, że wiatraki nie mają wpływu na ich zdrowie. Tak wynika z badania dotyczącego społecznej akceptacji dla elektrowni wiatrowych przeprowadzonego przez Millward Brown SMG/KRC. Sondaż przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich w kwietniu br. na grupie 310 respondentów w wieku od 18 do 70 lat mieszkających w pobliżu farm wiatrowych. Pod uwagę wzięto sąsiedztwo 20 farm działających w różnych miejscach Polski. Ciekawie prezentuje się również poparcie społeczne dla źródeł energii wśród mieszkańców Unii Europejskiej. 71 proc. respondentów opowiada się za energią wiatrową, 42 proc. za energią gazową, 26 proc. za energią węglową, a 20 proc. za energią atomową.

O co więc chodzi z tymi wiatrakami? Można by napisać, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pytanie czyje i czy środowisko ma tu jakiekolwiek znaczenie?


Źródło: PSEW