Niemiecka fotowoltaika – bez udziału państwa?

Niemcy to jeden z krajów, który dynamiką rozwoju odnawialnych źródeł energii wyznacza standardy dla pozostałych państw Europy. Posiadają ponad 40 GW mocy zainstalowanej w fotowoltaice oraz niemal 46 GW w elektrowniach wiatrowych. Co jest źródłem tego sukcesu tamtejszego OZE?

Po pierwsze, Niemcy to bogaty kraj. Zamożne społeczeństwo jest w stanie pozwolić sobie na finansowanie prądu z odnawialnej energetyki, która jeszcze dekadę temu była wyraźnie droższa niż konwencjonalna. Drugim, mniej oczywistym powodem, jest struktura własnościowa tamtejszych instalacji OZE.

Świetnie widać to na wykresach przedstawionych przez niemiecki Agentur für Erneuerbare Energien. Pokazuje on strukturę własnościową fotowoltaiki w Niemczech.

Zdjęcie użytkownika Marta Rizvi.

Jak widać, ponad 33 procent instalacji znajduje się w rękach prywatnych. Na drugim miejscu znalazł się przemysł – aż 24%. Przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na inwestycje w fotowoltaikę, która jest w stanie obniżyć ceny drogiego w Niemczech prądu.

Kolejną dużą grupą korzystająca z fotowoltaiki są rolnicy (16%). Poza nimi, zostali wymienieni jeszcze firmy projektowe – 9%, fundusze i banki – 11,2%, oraz lokalne elektrownie – 11,2%.

Warto zauważyć jeszcze jedną rzecz – udział tkz. „Wielkiej Czwórki” to zaledwie 0,2%. W jej skład wchodzą największe niemieckie firmy energetyczne – E.ON, RWE, EnBW i Vattenfall. Choć starają się one tworzyć wizerunek organizacji mocno wspierających transformację energetyczną, to prawda jest taka, że uczestniczą w rynku jedynie w niewielkim stopniu, znacznie mniejszym niż inwestorzy prywatni.

Energetyka wiatrowa – też prywatna?

Energetyka wiatrowa to branża, która wiąże się z gigantycznymi inwestycjami i wieloletnim zwrotem raz włożonych pieniędzy. Wydawać by się mogło, że nie ma tu zbyt wiele miejsca dla prywatnych inwestorów. Tymczasem aż 39% naziemnych instalacji jest w rękach prywatnych.

Zdjęcie użytkownika Marta Rizvi.

Tamtejszy wiatrowy biznes działa zazwyczaj na zasadzie spółdzielni. Mieszkańcy inwestują małe sumy pieniędzy w farmy wiatrowe, a następnie uzyskują część zysków albo tańszy dostęp do prądu.

Następne w kolejce są firmy projektowe, które przeprowadzają cały proces budowy i wykorzystania takiej elektrowni.

Ponownie łatwo zauważyć, że udział firm państwowych jest niski – zaledwie 3,7% to instalacji tkz. Wielkiej Czwórki.

Podsumowanie

W Polsce energetyka odnawialna jest w znacznej mierze prosumencka. Trudno jednak powiedzieć, że ma ona strategiczne znaczenie – to zaledwie nieco ponad 100 MWp. Dlaczego w Niemczech społeczeństwo tak chętnie garnie się do OZE, a w Polsce inwestorzy nie chcą „wchodzić” w duże instalacje tego typu? Problemem na pewno nie są warunki atmosferyczne – promieniowanie słoneczne w obu krajach jest porównywalne, tak samo jak warunki wiatrowe. Tym, co zarówno pozwala Niemcowi czerpać zyski z instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych, a jednocześnie powstrzymuje polskiego inwestora, jest stabilność przepisów. Niemiecki rynek OZE jest dosyć stabilny, tamtejsi inwestorzy nie boją się gwałtownych zmian w przepisach. Tymczasem w Polsce praktycznie co kilka miesięcy wprowadzane są poprawki do ustawy o OZE. W tych warunkach inwestorzy nie chcą wchodzić w inwestycje, którą postrzegają jako niestabilną.

Źródło: Agentur fur Erneuerbare Energien

Źródło: Energetyka Odnawialna

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia