Przedmiotem posiedzenia była informacja Ministra Rozwoju i Finansów na temat interpretacji przepisów prawnych dotyczących opodatkowania od nieruchomości elektrowni wiatrowych po 1 stycznia 2017 roku.

Podczas posiedzenia omawiano kwestie sporne dotyczące obowiązujących od 1 stycznia 2017 roku przepisów, wynikających z ustawy o elektrowniach wiatrowych, a dotyczące zwłaszcza podatku, jaki powinien zapłacić właściciel od swojej instalacji.

Do tej pory, podatek był naliczany od wartości budowli (fundamentu i wieży). Od 1 stycznia, zgodnie z obowiązującą ustawą, podatek ten liczony ma być nie tylko od budowli, ale również od części wymiennych, czyli od urządzeń zamontowanych w wieży. Powoduje to 3-4 krotny wzrost kwoty, jaką inwestor musi zapłacić na ten cel.

Podatek od turbin wiatrowych trafia w całości do budżetu gminy, na której terenie się znajduje. Problem w tym, że jak wielokrotnie podkreślano podczas dzisiejszego posiedzenia – przepisy są niejednoznaczne. To znaczy, że wójtowie i burmistrzowie nie wiedzą, jak prawidłowo naliczać ten podatek tak, by nie skrzywdzić inwestora. Tym samym, mają oni trudności z oszacowaniem i rozplanowaniem budżetu gminy, ponieważ gdy naliczą zbyt wysoki podatek, nadwyżkę będą musieli zwrócić.

Jak wynika z wypowiedzi, obowiązujące przepisy prawne pozwalają na pewną dowolność w interpretacji. W efekcie niektórzy inwestorzy płacą podatek niezmiennie, tak jak w latach ubiegłych, a inni muszą uiścić już dużo wyższą opłatę. To powoduje po pierwsze konflikty pomiędzy władzą gminy a inwestorami, po drugie pomiędzy samymi inwestorami, a po trzecie powoduje spore problemy finansowe tych, którzy nagle muszą zapłacić podatek 3-4-krotnie wyższy.

Na dzisiejszym posiedzeniu zebrali się zarówno przedstawiciele rządu, którzy byli wnioskodawcami projektu ustawy, jak i przedstawiciele stowarzyszeń oraz inwestorzy, którzy wypowiadali się na temat sytuacji, w której znaleźli się po 1 stycznia.

Padło wiele słów krytyki w kierunku wnioskodawców. Wspominano atmosferę, w której ustawa została przegłosowana i obwiniano rządzących o wyraźną niechęć do turbin wiatrowych. Padło nawet stwierdzenie, że posłowie „narozrabiali” i jedynym wyjściem z tej sytuacji jest po prostu szybka nowelizacja przepisów ustawy. W odpowiedzi na słowa krytyki powoływano się na raport NIK-u w ubiegłego roku dotyczący nieprawidłowości w lokalizacji i budowie turbin wiatrowych.

Podstawowym pytaniem, na które niestety nie udało się uzyskać odpowiedzi, było: Dlaczego tylko elektrownie wiatrowe mają być objęte podatkiem od urządzeń? Dlaczego węglowe bloki energetyczne nie podlegają opodatkowaniu wraz z generatorami i wszystkimi podzespołami? Dlaczego biogazownie, elektrownie wodne nie mają naliczanego podobnego podatku? Czym elektrownie wiatrowe zasłużyły sobie na takie „wyróżnienie”? Fakt ten dziwi, tym bardziej że generatory nigdy nie były objęte opodatkowaniem. Co więcej, takie urządzenia mają przecież przyspieszoną amortyzację (7,5%, a nie 4,5%), na co wyraźnie zwrócono uwagę podczas posiedzenia.

W efekcie rozmów i dyskusji, przedstawiciele stowarzyszeń prosili o odsunięcie w czasie terminu wejścia w życie tego zapisu ustawy o jeden rok. Celem takiego zabiegu ma być wyjaśnienie wszystkich wątpliwości interpretacyjnych. Proszono również o szybką nowelizację ustawy. Spotkanie zakończyło się obietnicą podjęcia wszelkich działań, by wyjaśnić tę sytuację. W najbliższych dniach ma zostać ogłoszone spotkanie, na który zostaną podjęte kolejne działania.

Będziemy więc uważnie śledzić dalszy rozwój wydarzeń.

Redakcja GLOBEnergia