W te święta polskie instalacje energetyki wiatrowej pobiły aż trzy rekordy.

Pierwszy z nich miał miejsce 23 grudnia. Tego dnia turbiny osiągnęły łączną moc na poziomie ponad 5234 MW. W ten sposób wykorzystały one 90% swoich nominalnych możliwości. W tym samym czasie inne źródła OZE (elektrownie wodne, biomasowe i biogazowe) generowały prąd z mocą niemal 4,5 GW. To świetny wynik dla polskiej energetyki wiatrowej.

Sytuacja okazała się prawdziwym testem dla Krajowej Dyspozycji Mocy. Niskie zapotrzebowanie na prąd elektryczny w tym okresie doprowadziło do momentu, w którym duże obiekty energetyczne musiały znacznie uszczuplić generację. W świąteczny poniedziałek zużycie prądu okazało się wyjątkowo niskie. Z tego powodu wszystkie polskie bloki węglowe pracowały z mocą tylko 3GW, co stanowi jedynie 10% ich możliwości.

Elektrownie węglowe nie powinny być wyłączane, gdyż ich ponowny rozruch jest problematyczny. Minimalna łączna moc, z jaką powinny pracować te obiekty to około 4,5 GW. Sytuację rozwiązano poprzez eksport nadwyżek mocy, który został sprzedany za granicą. Niewielką część energii przeznaczono na zmagazynowanie w elektrowniach szczytowo-pompowych.

Znalezione obrazy dla zapytania wind energy

Ostatecznie elektrownie węglowe pracowały z mocą 5,4 GW. To doprowadziło do kolejnego, drugiego już rekordu. Udział energii węglowej w miksie energetycznym polski wyniósł… jedynie 38%. Największe obiekty, takie jak elektrownia Kozienice czy Bełchatów, pracowały odpowiednio na 14 i 21% swoich możliwości.

Trzeci odnosi się do udziału energii wiatrowej w miksie. Okazuje się, że 25 grudnia wiatraki pokryły aż 40% krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną, dostarczając ponad 5GW z 12,5 GW zapotrzebowania.

Niezależnie od tych informacji, trudno oczekiwać w Polsce pozytywnego scenariusza dla sektora. Jest on wciąż blokowany przez nieprzychylne prawo, jednocześnie nasz kraj ciągle mocno wspiera gospodarkę węglową. Wciąż tworzone są nowe bloki (m.in. jeden z największych na świecie w Kozienicach, o mocy ponad gigawata). W listopadzie tego roku podjęto decyzję o wsparciu bloków 200MW kwotą 200mln złotych.

To wszystko powoduje, że choć branża wydaje się perspektywiczna w wielu państwach Europy (m.in. Niemcy i Dania), to nie warto się spodziewać u nas kolejnych, dużych inwestycji.

Redakcja GLOBEnergia