Z danych Agencji Rynku Energii wynika, że w 2016 aż 70% farm wiatrowych nie przyniosło zysku. Tylko w tym roku wygenerowane przez branżę straty sięgnęły 3 miliardów złotych brutto. Inwestycje w sektorze, jeszcze kilka lat temu opłacalne dzięki wysokiej cenie zielonych certyfikatów, dzisiaj praktycznie nie istnieją. Choć niedawno poszły one nieco w górę, poziom dopłat 49,90 zł za megawatogodzinę „czystej” energii to wciąż za mało, by branża mogła się utrzymać. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę kurs zielonych certyfikatów sprzed kilku lat, sięgający prawie 300 złotych za megawatogodzinę.

Jednak wygląda na to, że problemy rodzimego sektora nie przekładają się tylko na kłopoty Polaków. 

Niedawno Invenergy LLC (amerykańska spółka energetyczna) podała do opinii publicznej, że w wyniku działań Polski, przynoszących nieopłacalność inwestycji w sektorze, poniosła gigantyczne straty. Ich wartość ma przekraczać 700 milionów dolarów.

W takiej sytuacji Invenergy złożył do polskiego rządu specjalne pismo, w którym zawiadamia o sporze „na podstawie dwustronnej umowy o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji”. Zawarte jest w nim oskarżenie o celowe niszczenie sektora, które zrujnowało opłacalność finansową posiadanych przez Invenergy farm. Petycja jest bardzo stanowcza i zawiera sformułowanie sugerujące, że doszło wręcz do wywłaszczenia.

Cała sytuacja wywiązała się w momencie, gdy zerwano umowy na długoterminowy odbiór wyprodukowanej na tych farmach energii elektrycznej. Invenergy zarzeka się, że zgodziła się w tamtym czasie na jej sprzedaż po cenach znacznie niższych niż rynkowe po to, by zawiązać stabilną, długoterminową współpracę. Ta niestety nie nastąpiła – została zerwana wraz z umowami. Invenergy posądza rząd o to, że wydał podległym sobie spółkom nakaz ich rozwiązania.

Znalezione obrazy dla zapytania Invenergy

Jednocześnie firma mówi twardo, że nie odpuści.

Domaga się natychmiastowych pertraktacji z przedstawicielami państwa, dając Polsce pół roku na polubowne rozwiązanie sprawy. Po tym czasie będzie szukać sprawiedliwości na arenie międzynarodowej, przy pomocy arbitrażu.

Rząd rozkłada ręce i utrzymuje, że nie jest nawet stroną w tym sporze, zarzuty Invenergy bezpodstawne, a jakakolwiek ingerencja z ich strony niemożliwa. Trudno jednak prognozować, jak sprawa się rozwinie. Już od jakiegoś czasu firma prowadzi procesy sądowe ze spółkami Skarbu Państwa, których końca jak na razie nie widać.

Sprawa nie jest prosta. Inwestorzy mogą powoływać się na umowy międzynarodowowe, których stroną jest Polska. Manewry z likwidacją spółek zależnych od państwowych koncernów, umożliwiające zerwanie długoterminowych umów z inwestorami, może nadwyrężyć wizerunek naszego kraju. Siłą napędową gospodarki jest kapitał, który przypływa i odpływa zależnie od perspektyw rynku a przede wszystkim jego stabilności. Przekłada się to nie tylko na branżę OZE, ale na całą naszą gospodarkę.

Źródło : Bankier.pl