Biogazownie ciągle w defensywie?

Odpady produkowane przez gospodarstwa rolne mogą stać się źródłem energii. Rolnicy często korzystają z tej możliwości – według Agencji Rynku Rolnego, obecnie w Polsce działa ponad 100 MW tych obiektów. Mimo to, mało który z ich właścicieli decyduje się na przejście do systemu aukcyjnego. Co jest powodem takiego stanu rzeczy?

Pierwszym z powodów może być zapis, mówiący że osoby które skorzystały z pomocy finansowej przy budowie obiektów OZE będą musiały obniżyć swoje przychody (pomoc operacyjna w postaci preferencyjnej stawki sprzedaży energii) o kwotę wsparcia.

Drugi jest bardziej złożony. Schemat działania jednostek na biogaz różni się od reszty odnawialnych źródeł energii. W przypadku farm fotowoltaicznych bądź wiatrowych, praktycznie całość kosztów ulokowana jest w początkowej inwestycji. Raz postawione moduły fotowoltaiczne bądź wiatraki będą generowały energię przez cały okres swojej działalności. Nie wymagają one inwestycji w żadne paliwo, a koszta ich działalności wiążą się praktycznie tylko z serwisem. Inaczej działają biogazownie, które są zasilane odpadami rolniczymi.

Biogazownia

Aukcje energetyczne zobowiązują do dostarczania energii elektrycznej po stałej cenie przez długi okres czasu. Trudno oczekiwać od rolników, by byli w stanie przewidzieć koszty funkcjonowania gospodarstwa w perspektywie 15 lat. Z tego powodu obecne przepisy aukcyjne są do nich niedopasowane, a cały system nie zachęca do uczestnictwa w aukcjach, gdyż niesie ze sobą niebezpieczeństwo sprzedaży energii po cenach niższych niż koszta jej produkcji.

Pod koniec 2016 roku w aukcjach energetycznych wzięło udział jedynie 7 biogazowni i wszystkim udało się uzyskać długoterminowe umowy na sprzedaż energii. Co z resztą? Dalej działają w systemie błękitnych certyfikatów, których cena jest narażona na duże wahania. Z drugiej strony, ich cena jest znacznie bardziej atrakcyjna niż w przypadku zielonych certyfikatów.

Biogazownie, spalarnie biomasy i energetyka wiatrowa miały być głównym motorem napędowym, który pozwoli osiągnąć 20% OZE w Polsce do 2020 roku. Tymczasem jak widać, zarówno biogazownie jak i wiatraki spotykają się z problemami prawnymi. Jednocześnie współspalanie często obniża żywotność kotłów energetycznych.

Redakcja GLOBEnergia