Fundacja na Rzecz Energetyki Zrównoważonej (FNEZ) we współpracy z Ernst & Young opracowała program rozwoju morskich farm wiatrowych. Branża chce, aby opracowany dokument został uwzględniony w ustawie o Odnawialnych Źródłach Energii wchodzącej w skład trójpaku. W programie uwzględniono symulację kosztów budowy siłowni wiatrowej, wyliczenia potencjału sektora, jak również rozważono wpływ zmniejszenia wsparcia dla produkcji energii na morzu na opłacalność inwestycji.
W programie określono również możliwości lokalizacji farm na morzu oraz przedstawiono warunki wietrzne tam panujące. Na tej podstawie, oszacowano potencjał energetyczny na poziomie 12 GW mocy zainstalowanej, oraz około 48-56 TWh energii w ciągu roku możliwej do wyprodukowania.

Jak zakłada program, rozwój energetyki wiatrowej mógłby w znacznym stopniu zasilić gospodarkę. Mowa bowiem o kwocie rzędu 73,8 mld zł do roku 2025. Ustalenia programu uwzględniają również redukcję kosztów inwestycyjnych o około 30% w porównaniu z szacunkowymi kosztami poniesionymi w roku 2013. Byłby to spadek kosztów z 14,9 mln zł za 1 MW do 10,9 zł. Ponadto redukcję zaplanowano także względem kosztów operacyjnych, które zostaną pomniejszone o około 20%. 
Realizacja zaplanowanych zmian pozwoli na zmniejszenie jednostkowego kosztu wytworzenia energii o 30% z 676 zł za MWh do 519 zł. W efekcie redukcji uległy by także koszty wsparcia dla morskich farm wiatrowych, nawet o 51% na przełomie lat 2014-2025. Koszty systemowe z tytułu wsparcia wystąpią dopiero po roku 2020, kiedy to siłownie rozpoczną już pracę. Nie będą one przekraczać w systemie rocznym 1,3 mld zł dla farm oddanych do użytku do roku 2020 (1GW) oraz 2 mld zł dla farm oddanych do użytku do 2025 roku (2GW).
Na pytanie, czy omówione zapisy wywołają burzę sprzeciwów, a przez to i niechciane kłopoty, Prezes FNEZ Maciej Stryjecki odpowiada, że – Najważniejszym założeniem jest redukcja kosztów inwestycyjnych dzięki rozwinięciu krajowej produkcji i zaplecza do budowy morskich farm. Produkując komponenty elektrowni w polskich stoczniach i obsługując ich budowę i serwis w naszych portach, znacząco zredukujemy potrzebę wsparcia dla energii z morza, a do tego stworzymy tysiące miejsc pracy.
– Aby to było możliwe, rząd nie może jednak wrzucić morskiej energetyki wiatrowej do jednego worka z innymi technologiami OZE w dyskusji nad trójpakiem energetycznym. Jest to jedyna technologia, która przed 2020 r. nie będzie wpływać na ceny energii, bo do tego czasu żadna morska farma nie powstanie – przekonuje prezes Stryjecki.
Źródło:
Rzeczpospolita