Do sejmu skierowany został rządowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, dotyczący dostosowania przyjętych w Polsce rozwiązań prawych do standardów prawodawczych rynku odnawialnych źródeł energii obowiązujących w innych krajach UE.

W opisie projektu ustawy można m.in. znaleźć informację, że jej przyjęcie ma na celu „zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i ochrony środowiska, racjonalne wykorzystanie odnawialnych źródeł energii, kształtowanie mechanizmów i instrumentów wspierających wytwarzanie energii elektrycznej, ciepła lub chłodu, lub biogazu rolniczego w instalacjach odnawialnego źródła energii, wypracowanie optymalnego i zrównoważonego zaopatrzenia w energię odbiorców końcowych.” Ciekawe czy branża OZE podziela to zdanie, projekt niejednokrotnie określany był raczej końcem wsparcia dla energetyki odnawialnej a nie jego początkiem.

Najistotniejsze zmiany, które ma wprowadzić ustawa to ograniczenie wsparcia dla współspalania węgla z biomasą, wprowadzenie systemu aukcyjnego jako sposobu wsparcia dla OZE, oraz zaprzestanie wsparcia skierowanego do inwestycji w elektrownie wodne o mocy powyżej 5 MW.

Czy można spodziewać się rzetelnej debaty na temat OZE w sejmie? Wydaje się, że posłowie bardziej zainteresowani są aferą taśmową i rozpoczynającą się samorządową kampanią wyborczą niż przyszłością sektora energetycznego w Polsce. A może jednak chodzi o przyszłość sektora energetycznego, tyle że tego opartego na wykorzystaniu węgla, a nie OZE?
Kaczmarczyk Michal
Michał Kaczmarczyk
z-ca redaktora naczelnego GLOBEnergia