„Przeciw” a nawet „za” dla energetyki wiatrowej

NIESTABILNOŚĆ źródła, ryzyko blackoutu i zagrożenie szeroko rozumianego bezpieczeństwa energetyczne. To zwykle najczęściej używane argumenty przeciwko energetyce wiatrowej. Jednocześnie to właśnie argumenty „za” rozwojem sektora! Wg danych Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) system energetyczny jest w stanie przyjąć znaczne ilości zielonej energii z wiatraków. O ile tylko istnieje dobra wola ze strony operatora systemu.

Stałym i wiarygodnym „poligonem doświadczalnym” wpływu wiatraków na system są Niemcy. Warto tu przypomnieć choćby datę 26-27 stycznia 2008 r., gdy na terenie dawnego NRD system poddany został ekstremalnym warunkom pracy. W sobotę (26 stycznia) w strefie regulacyjnej Vattenfall Europe Transmission (czyli w byłej NRD, tzn. w obszarze o wielkości tylko 1/3 polskiego systemu energetycznego) zanotowano rekordową generację wiatrową w wysokości 7870 MW. W niedzielę (27 stycznia) generacja wiatrowa sięgała także ponad 7500 MW. W poniedziałek (28 stycznia) spadła do ok. 600 MW, czyli o prawie 7000 MW w ciągu 24 godzin. Tego samego dnia miało też miejsce o wiele większe zapotrzebowanie na energię niż w niedzielę. Pomimo tak ogromnego wzrostu i spadku generacji wiatrowej, operator systemu elektroenergetycznego utrzymał stabilność sieci i zapewnił jej właściwe funkcjonowanie. A to wszystko działo się na obszarze systemu, który jest o 2/3 mniejszy od polskiego! Dziś system jest znacznie bardziej wypełniony zieloną energią, bo do oprócz nowych turbin wiatrowych doszły instalacje fotowoltaiczne a mimo to nie ma problemów z utrzymaniem systemu.

Twierdzenia niektórych specjalistów w Polsce, że polski system energetyczny nie jest w stanie znieść tego rodzaju zmian w sposób bezawaryjny i praktycznie w sposób nieodczuwalny dla odbiorców, wydają się być w świetle powyższego przykładu co najmniej nieuzasadnione. Nawet uwzględnienie znaczących różnic w ilości i przepustowości linii energetycznych na obszarze niemieckich landów wschodnich i Polski nie usprawiedliwia mówienia o zagrożeniu dla polskiego systemu z powodu zainstalowania mocy rzędu nawet 5.000 MW.

Dowodem, że nasz system jest w stanie przyjąć znaczne ilości zielonej energii – pod warunkiem oczywiście właściwej jakości źródła – są też opublikowane ostatnio wyniki badań naukowców z Politechniki Lubelskiej farmy wiatrowe. Wg prof. Piotra Kacejko i dra Michała Wydry z Katedry Sieci Elektrycznych i Zabezpieczeń wiatraki, które miałyby powstać do 2020 roku, nie będą istotnie wpływały na funkcjonowanie krajowego systemu elektroenergetycznego.

Analizy naukowców pokazują, że w 2020 roku zmienność obciążenia sieci, wynikająca z generacji wiatrowej, będzie zdecydowanie mniejsza od zmienności, jaka występowałaby w systemie opartym tylko o jednostki konwencjonalne.

Aby pobrać raport kliknij…