Problem niskiej emisji jest rozmywany. Według sporządzanych raportów niska emisja to nie tylko spalanie węgla w domowych paleniskach. Coraz większy nacisk kładzie się na transport, czy przemysł, które również są źródłem niskiej emisji. 

Generalnie, zaczyna się podkreślać te inne źródła, zapominając lub odsuwając na dalszy plan to podstawowe ognisko zapalne całego problemu. To przecież w sezonie grzewczym problem niskiej emisji i przekroczonych stężeń poszczególnych substancji narasta. Taka sytuacja odsuwania problemu spalania węgla pojawia się wtedy, gdy jest do zrobienia interes, gdzie rozpoczyna proces sprzedażowy, między innymi kotłów stałopalnych.

Kilka agencji i instytucji wpiera kampanię ograniczania niskiej emisji. Przykładem jest Krajowa Agencja Poszanowania Energii KAPE, która zaprasza do programu wspieranego przez NFOŚiGW. Program dotyczy oczywiście ograniczania niskiej emisji w gminach. Zakłada on uświadamianie ekologiczne użytkowników kotłów. Uświadamianie polega na zapoznaniu użytkowników kotłów z paliwami, które mogą podlegać procesowi spalania. Czy zatem pompa ciepła nie może być źródłem ciepła, bo nie występuje w niej proces spalania?

A jakie alternatywne sposoby ogrzewania swoich mieszkań proponuje KAPE? Otóż zamiast spalania węgla możemy….. spalać węgiel. Po raz kolejny spotykamy się zatem z programem finansowania wymiany kotłów węglowych na kotły węglowe! W założeniach programu mają one być wysokosprawne, ale jaką mamy pewność, że w tych urządzeniach spalany będzie rzeczywiście wysokiej klasy węgiel? Otóż, takiej gwarancji nie mamy! Czy program ten nie jest promocją węgla? W jaki sposób reklamowane są w nim rzeczywiście ekologiczne źródła energii?
Coś robimy, ale najlepiej, żeby na tym zarobić! Jak? Otóż jak czytamy w programie – sprzedając i montując kotły węglowe. Czyż nie jest to dziwne, że podpisuje się pod tym NFOŚiGW?

Co jeszcze w Pulsie Rynku?
Zmiany w Prawie Budowlanym, dotyczące budowy instalacji powyżej 40 kW. Próbuje się obecnie wprowadzić zapis, że takie instalacje, o mocy powyżej 40 kW będą mogły być lokalizowane jedynie tam, gdzie są miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i gdzie takie instalacje są w planach ujęte. W czym problem? Otóż w tym, że wiele gmin nie posiada planów zagospodarowania przestrzennego, a nawet jeśli nieliczne gminy go posiadają, nie przewidują w nich OZE. Jeżeli taki zapis przejdzie, wiele instalacji OZE zostanie zablokowanych.