USA osiąga rekord udziału OZE w miksie

Od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA, tamtejszy sektor OZE doświadczył wielu problemów. Pierwszym z nich było wypowiedzenie porozumienia paryskiego, co praktycznie zdjęło z tego kraju obowiązek modernizacji swojej energetyki w kierunku zwiększania udziału OZE w miksie. Zaraz potem ujawniono budżet na obecny rok, który choć przewidywał duże inwestycje w energetyce jako takiej, to obcinał wydatki na OZE o dobre kilka miliardów dolarów, ujmując w tym też badania ośrodków naukowych. Ostatecznym gwoździem do trumny miało okazać się nałożenie taryf antydumpingowych na panele fotowoltaiczne sprowadzane z Chin. W ten sposób ceny instalacji wzrosły, co przełożyło się na ich ilość i opłacalność.

Mimo tych wszystkich wydarzeń, właśnie teraz USA odnotowuje najwyższy udział OZE w swoim miksie energetycznym. Według analiz przeprowadzonych przez Bloomberg, odnawialne źródła energii w Stanach Zjednoczonych stanowią już aż 18% całej energetyki. W ten sposób umiejscowiły się prawie na tym samym poziomie, co energetyka jądrowa (20% udział). To wzrost o trzy punkty procentowe w porównaniu do 2016.

Statua Wolności USA

OZE wyprodukowały w 2017 717 terawatogodzin energii elektrycznej, co jest wzrostem o 89 terawatów w porównaniu do poprzedniego roku. Warto zauważyć, jak duży to przyrost – ponad 14%.

Jeżeli ten trend się utrzyma, już za rok odnawialne źródła energii będą trzecim największym dostawcą energii w tym kraju.

Co ciekawe, według Bloomberg jednym z głównych powodów rozwoju branży w OZE jest spadająca cena ogniw litowo-jonowych, powszechnie wykorzystywanych do budowy magazynów energii. Dzięki nim instalacje są bardziej przewidywalne i znacznie mniej zależne od pogody. W porównaniu do 2016, koszt baterii obniżył się o średnio 23%. To powoduje, że wyposażone w magazyny energii farmy fotowoltaiczne i wiatrowe stają się coraz bardziej atrakcyjne dla inwestorów.

Kolejny rok przyniesie najprawdopodobniej dalsze spadki emisji dwutlenku węgla oraz budowę kolejnych instalacji tego typu. Niektóre stany USA – takie jak np. Kalifornia – wspomagają odnawialną energetykę, niezależnie od prawa ogólnokrajowego. Podsumowując, Bloomberg zakłada, że sektor w USA będzie się dalej dynamicznie rozwijał, niezależnie od nieprzychylnej mu władzy.

Źródło: Bloomberg

 

 

Redakcja GLOBEnergia