Kreml poinformował, że projekt wybudowania hydroelektrowni na rzece Egijn Gol w północnej Mongolii może stanowić zagrożenie dla Jeziora Bajkał. Chiny wstrzymały pożyczkę do czasu zawarcia kompromisu z Rosją.

Mongolia chce wybudować liczącą 103 m tamę, by generować więcej mocy w czasie godzin szczytu, jak również zimą, zmniejszając jednocześnie zależność od Rosji i paliw kopalnych.

„Musimy wiedzieć, czy jesteśmy niezależni, czy też po prostu stanowimy marionetki Rosji i Chin”, mówi Odkhuu Durzee- dyrektor projektu hydroelektrowni.

Proponowana tama zmniejszyłaby koszty energii dzięki dodatkowym 315 MW mocy. Tama powstałaby na rzece Egijn Gol – jednym z największych dopływów rzeki Selegne, który wpada do Jeziora Bajkał- największego zbiornika wody słodkiej na Ziemi.

Obawy Putina

Na spotkaniu w zeszłym miesiącu z prezydentem Mongolii oraz prezydentem Chin, prezydent Rosji- Władimir Putin  oświadczył, że proponowana tama stworzy „poważne ryzyko” dla zaopatrzenia w wodę regionu Irkucka. Zaproponował w zamian „zwiększenie zaopatrzenia w energię” Mongolii.

„Chcielibyśmy przeanalizować te plany bardzo dokładnie wraz z naszymi przyjaciółmi w Mongolii oraz w Chinach”.

UNESCO podtrzymuje stanowisko Rosji w tej sprawie twierdząc, że tama będzie oddziaływać na zagrożone gatunki ryb oraz ptaków.

Odpowiedź Mongolii

Odkhuu twierdzi, iż obawy środowiskowe Rosji są bezpodstawne, zaś sprzeciw ze strony Rosji oraz UNESCO jest umotywowany politycznie. Mongolski minister spraw zagranicznych argumentuje, iż dopóki rzeka Egijn‐gol nie przecina międzynarodowej granicy, pozostaje to wewnętrzną sprawą Mongolii i Rosja nie powinna się do tego mieszać.

Odkhuu poinformował, że będzie się starał o pożyczkę ze strony innych państw, włączając w to Japonię, Koreę oraz Norwegię, jeśli nie uda się pozyskać kredytu ze strony chińskiego Banku Ex- Im.

Przedstawiciele chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych oraz chińskiego Banku Ex- Im nie odpowiedzieli na prośby o  komentarz. Kancelaria prezydenta w Mongolii również milczy.

„Rosja chce kontrolować sektor energetyczny Mongolii”, mówi Odkhuu. „Przeistacza się to w sprawę polityczną. Władza leży w rękach Rosji. Za każdym razem, gdy przestajemy się jej słuchać, grozi nam odcięcie dostaw energii, szczególnie zimą”.

Rosnące zapotrzebowanie

Podczas gdy zasilane węglem elektrownie zapewniają stałe dostawy elektryczności, ilość energii z hydroelektrowni może być zwiększana bądź zmniejszana zgodnie z aktualnym zapotrzebowaniem, jak twierdzi Odkhuu. Zapotrzebowanie na moc jest większe z powodu rozwoju stolicy Mongolii- Ułan Bator i powiększenia się zabudowy mieszkaniowej.

„Wielu ludzi uważa, że problem może być rozwiązany poprzez budowę kolejnej zasilanej węglem elektrowni”, mówi Odkhuu. „Jednak hydroelektrownia nie może być zastąpiona przez elektrownię węglową ze względu na potrzebę regulacji przepływu elektryczności”.  

Według Odkhuu, rozwijająca się współpraca Chin oraz Rosji może postawić Mongolię na straconej pozycji w negocjacjach. Podczas tego samego czerwcowego spotkania w Taszkencie Rosja i Chiny świętowały 15. rocznicę chińsko- rosyjskiego porozumienia o współpracy i przyjaźni.

„Chiny mają teraz wspólny interes z Rosją”, twierdzi Odkhuu. „Rząd chiński zdaje sobie sprawę, że to nie jest problem środowiskowy, wie, że chodzi o politykę”.

Źródło: renewableenergyworld.com

Redakcja GLOBEnergia