Alternatywni sprzedawcy prądu i gazu walczą z monopolistami o udział w rynku. Tak jak kilka lat temu nastąpiła rewolucja na rynku telefonii komórkowej tak czy teraz możemy spodziewać się takiego samego poruszenia na rynku gazu i energii?

Tak jak kiedyś za sprawą nowych firm telekomunikacyjnych zawrzało na rynku telefonii komórkowej czy teraz w ciągu kilku lat możemy spodziewać się takich samych zmian na rynku energii elektrycznej czy gazu? Niewiele osób wie, że od 2007 roku każdy odbiorca może sam wybrać dowolnego sprzedawcę prądu. Taką zmianę można już porównać do zmiany operatora sieci komórkowej czy Internetu.
Do tej pory z tego prawa skorzystało niewiele ponad 136 tys. gospodarstw domowych. To nie dużo. Tymczasem w Wielkiej Brytanii w samym tylko lutym br. do nowego sprzedawcy przeszło prawie 250 tys. odbiorców, a w ciągu 12 miesięcy (od lutego 2013) na jego zmianę zdecydowało się aż 3,5 mln klientów (łącznie w Wielkiej Brytanii jest ich 53 mln, ponad trzy razy więcej niż u nas). W Skandynawii, Wielkiej Brytanii i Niemczech, czyli na najbardziej dojrzałych rynkach, ceny energii po uwolnieniu rosły. Najbardziej drastyczny wzrost miał miejsce w Niemczech  – od 1998 r., kiedy uwolniono rynek, wzrosły o 67 proc. Równocześnie aż 4 mln gospodarstw domowych zmieniło dostawcę. Wzrost cen u naszych zachodnich sąsiadów ma niewiele wspólnego z liberalizacją, bo np. w Szwecji czy Finlandii od kilku lat utrzymują się na tym samym poziomie, albo nawet spadły.
 W Polsce do 2007 rynek energii elektrycznej opanowany był przez 5 regionalnych monopolistów, którzy rozkładali karty na rynku energii. Od czasu uwolnienia rynku energii dużo się zmieniło. Alternatywni sprzedawcy energii, których na ten moment w Polsce jest kilkudziesięciu konkurują z coraz lepszym skutkiem tańszymi lub bardziej konkurencyjnymi ofertami.

Co przeciętny użytkownik może zyskać na takiej zmianie?
Po pierwsze oszczędności, które w dużej mierze zależą od zużycia, bo im większe zużycie generujemy tym więcej zaoszczędzimy. „Jednak dopóki ceny prądu będą regulowane przez URE, to oszczędności na 1kwh nie będą ogromne. Rośnie zainteresowanie ofertami alternatywnych sprzedawców, bo konkurujemy ceną i staramy się dać Klientom więcej niż tylko prąd czy gaz. Walczmy o jakość serwisu, ceny energii, ciekawe oferty usług dodanych, opiekę nad Klientem. Zdajemy sobie sprawę, że to jest z korzyścią dla rozwoju rynku i z korzyścią dla nas samych , bo starając się bardziej będziemy polepszać naszą efektywność.” – mówi Grzegorz Bruski z Energetycznego Centrum SA*.
Po drugie każdy osoba zmieniająca dostawce prądu czy gazu może zyskać dodatkowe benefity. To tu alternatywne firmy prześcigają się w swoich propozycjach oferując pakiety domowego assitance, opieki medycznej, zniżek i bonów na konkretne usługi czy produkty. Warto dodać, że często są to ceny, które w standardowej ofercie nie są dostępne.
Podstawowy problem dotyczący rynku to wciąż niska świadomość konsumentów o możliwości zmiany sprzedawcy. W celu podniesienia świadomości w tym obszarze, URE prowadzi kampanię informacyjną „Masz wybór” a także opublikował opracowany „Zbiór Praw Konsumenta Energii Elektrycznej” oraz „Zbiór Praw Konsumenta Paliw Gazowych” również przy współpracy z takimi instytucjami jak UOKiK. Wszelkie akcje mają na celu podniesienie poziomu wiedzy konsumentów na temat funkcjonowania rynku energii elektrycznej i gazu oraz przysługujących odbiorcom praw.

Mimo małej świadomości konsumentów eksperci są jednak zgodni, że wielkie poruszenie na rynku gazu i energii elektrycznej jest jeszcze przed nami.

Żródło: Energetyczne Centrum S.A