Co się stanie, jeśli Polska nie wprowadzi rynku mocy? Zdaniem PKEE zostaną wtedy zamknięte elektrownie nieprzynoszące zysku, a kraj będzie bardziej zależny od dostaw gazu. Czym może skutkować wprowadzenie rynku mocy? Prawdopodobnie inwestycjami w elektrownie węglowe, niekoniecznie wysokowydajne.

PKEE odżegnuje się od powiązań polityki energetycznej z klimatyczną

Jak podaje portal Biznes Alert, spory wpływ na rynek mocy mogą mieć ograniczenia wynikające z polityki klimatycznej. Polski Komitet Energii Elektrycznej uważa, że nie należy mieszać narzędzi polityki energetycznej i klimatycznej przy wdrażaniu rynku mocy. Takie podejście do sprawy może ułatwić budowę kolejnych elektrowni węglowych, jednak zaburza postanowienia unijnej polityki proekologicznej, która powinna być całościowa i obejmować wszystkie sektory. Według PKEE do realizacji polityki klimatycznej wystarczą regulacje w postaci handlu emisjami oraz BAT, rynek mocy ma natomiast na celu zapewnienie środków na budowę nowych bloków oraz zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego. „Nie należy mieszać narzędzi polityki klimatycznej i energetycznej” – mówi cytowany przez Biznes Alert Jarosław Broda, autor prezentacji PKEE i wiceprezes Grupy Tauron. „Regulacja 550 g jest niewłaściwa” – postuluje, odwołując się do unijnego ograniczenia, uniemożliwiającego obiektom emitującym duże ilości dwutlenku węgla zdobycie wsparcia z finansów publicznych.

 

Rynek mocy ma zapobiec zamknięciu elektrowni, których działalność jest nieopłacalna

PKEE wskazuje, że bez wprowadzenia rynku mocy zostaną zamknięte nierentowne elektrownie. Taka zmiana mogłaby spowodować spadek dostępności mocy znacznie poniżej kryterium bezpieczeństwa dostaw. „Nie ma już czasu zwlekać z rynkiem mocy. Trzeba go budować w oparciu o zaufanie i z uwzględnieniem zróżnicowanej sytuacji w poszczególnych krajach Unii Europejskiej” – mówi Broda. Jednak wprowadzona przez Unię Europejską regulacja „550 g” ogranicza wsparcie publiczne (czyli również z rynku mocy) dla bloków energetycznych emitujących powyżej 550 g dwutlenku węgla, proponowana w pakiecie zimowym. Z tego względu przedstawiciele polskiej energetyki i władz sprzeciwiają się wprowadzeniu regulacji, ponieważ sprawiłaby ona, że rynek mocy nie spełniałby zamierzonego celu – pomimo nowej opłaty w taryfie nie byłoby możliwe przeznaczenie zdobytych środków na rozwój elektrowni węglowych. Jest to najlepszy dowód na to, że rynek mocy wbrew pozorom nie jest do końca „neutralny technologicznie” – gdyby tak było, nikt nie byłby przeciwko temu, że ze środków zdobytych w wyniku wprowadzenia opłaty mocowej nie będą finansowane elektrownie węglowe niespełniające standardów, tylko inne, mniej zanieczyszczające obiekty.

 

Czy Polska będzie uzależniona od dostaw gazu?

PKEE skłania się ku wprowadzeniu rynku mocy w obawie przed niedoborem mocy, który zmusiłby do importu gazu na dużą skalę. Argumentuje, że ocalenie nierentownych elektrowni węglowych pomoże ochronić kraj przed zależnością od dostaw gazu, tym samym poprawiając bezpieczeństwo energetyczne. Jednocześnie pomija inne sposoby poprawy bezpieczeństwa energetycznego, np. poprzez budowę farm wiatrowych. PKEE ostrzega, że na początku po wprowadzeniu regulacji 550 g nawet import gazu może wydawać się niewystarczający do uchronienia przed niedoborem mocy. Przekonuje, że uzupełnienie spadku mocy z bloków węglowych poprzez budowę nowych elektrowni gazowych skończy się z opóźnieniami, również w zakresie infrastruktury przesyłowej. Według PKEE może to zwiększyć zależność Polski od gazu nawet o 70% do roku 2040. Komitet widocznie nie uwzględnił ewentualnego zwiększania udziału OZE w strukturze krajowej produkcji energii, dlatego z ich obliczeń wynika tak duże zwiększenie zapotrzebowania na gaz. W wyniku przechodzenia z węgla na gaz miałyby również wzrosnąć koszty dla konsumentów – o 240 mln euro od 2017 do 2040 roku.

Jeśli nie wprowadzono by regulacji 550 g, natomiast bez przeszkód utworzono by rynek mocy, zapewne pojawi się sporo inwestycji w wysokowydajne elektrownie węglowe zgodne z wytycznymi BAT.  Jednak patrząc w dłuższej perspektywie, po 2030 roku elektrownie gazowe z technologią CCGT staną się bardziej konkurencyjne w aukcji na rynku mocy. Będzie to związane ze wzrostem kosztów emisji dwutlenku węgla. Aby zapewnić długotrwałe przetrwanie nierentownym, przestarzałym elektrowniom, Polska nie tylko musiałaby wprowadzić rynek mocy, ale również otrzymać darmowe uprawnienia do emisji oraz zostać zwolniona z regulacji 550 g.

Źródło: Biznes Alert

Redakcja GLOBEnergia