Zbudowałeś przydomową elektrownię? Musisz wiedzieć, że minimum 30% Twojej energii będziesz musiał za darmo oddać zakładowi energetycznemu! Otrzymałeś dotację na budowę mikroelektrowni? Aż 65% Twojej energii za darmo zatrzyma zakład energetyczny!

 
Cały świat promuje i inwestuje w odnawialne źródła energii. Nasz rząd chce działać odwrotnie. Czy zapowiadane zmiany oznaczają koniec niezależności energetycznej Polaków?
 
Projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii autorstwa posłów PIS przewiduje haracz na rzecz koncernów energetycznych nie w pieniądzu lecz energii, uiszczany przez obywateli myślących o niezależności energetycznej.                               
 
Jakie zasady rozliczenia proponuje rząd? 
Zgodnie z pierwotnymi planami, każdy obywatel który zainwestuje w małą przydomową elektrownię miał sprzedawać wyprodukowaną energię zakładowi energetycznemu i w efekcie płacić jedynie za różnicę między zużytą energią a tą, którą wyprodukował. Rozwiązanie to jest popularne w wielu krajach i nazwane net-meteringiem. 
 
Pierwotne plany zostały jednak zmienione i posłowie PIS chcą nas obciążyć parapodatkiem sięgającym nawet 65%. W takim przypadku tylko 35% energii wyprodukowanej z naszej elektrowni i oddanej do sieci będzie należeć do nas – pozostałe 65% będziecie musieli przekazać do zakładu energetycznego – ZA DARMO!
 
Zasady rozliczenia zależą od wielkości instalacji. Dla instalacji o mocy do 7 kW za każdą oddaną do sieci 1kWh będzie można odebrać 0,7 kWh – czyli 70%. Dla instalacji o mocy w przedziale 7-40 kW za każdą oddaną do sieci 1kWh będzie można odebrać już tylko 0,5 kWh – 50%. Jeżeli na budowę mikroinstalacji inwestor dostał dotację, to niezależnie od wielkości mikroinstalacji rozliczenie będzie się odbywało na zasadach: za 1 kWh oddaną, może pobrać zaledwie 0,35 kWh – czyli 35% oddanej do sieci energii.
 
Zabrać biednym oddać bogatym 
Aby uświadomić sobie kuriozum proponowanego systemu trzeba odnieść się do zasad finansowania produkcji zielonej energii w Polsce. Rząd proponuje aby każdy konsument energii do rachunku miał doliczaną tzw. Opłatę OZE opłatę ta miałaby być przeznaczona na sfinansowanie produkcji droższej zielonej energii. Na marginesie należy dodać że głównie opłata ta trafi pośrednio do koncernów energetycznych posiadających największe instalacje OZE. Z kolei szeregowy obywatel, który w ramach własnego domu zainwestuje w instalację OZE w mikro skali nie tylko nie otrzyma za to premii z puli wpływów z opłaty OZE, co więcej sam będzie musiał tę opłatę uiszczać oraz dodatkowo za darmo oddawać od 30 – 65% energii wprowadzonej do sieci. 
 
Opłata za magazynowanie czy progresywny parapodatek ?  
Twórcy ustawy twierdzą że oddawanie części energii to po prostu opłata za magazynowanie energii w sieci, jednak faktycznie z uwagi na funkcjonowanie sieci elektroenergetycznej nikt w niej żadnej energii przez rok czasu nie może magazynować. W praktyce energię którą wprowadzi do sieci właściciel mikroinstalacji zakupi jego sąsiad w ten sposób zakład energetyczny nie będzie musiał tej energii dostarczać z odległych elektrowni co obniża straty przesyłowe.
 
Co więcej dominujące wśród mikroelektrowni instalacje fotowoltaiczne wytwarzają energię w dzień kiedy jest ona droższa oraz głównie w miesiącach letnich kiedy sprawność elektrowni węglowych znacząco spada z uwagi na wysokie temperatury. W konsekwencji z punktu widzenia działania sieci energetycznych rozproszone mikro źródła nie są kosztem lecz korzyścią. Z tego względu zaproponowana w ustawie “opłata” uiszczana przez obywateli na rzecz zakładów energetycznych jest społecznie niesprawiedliwa i bezsprzecznie ma na celu umacnianie monopolu koncernów energetycznych. 
 
 
Prawdziwy cel ustawy 
W teorii ustawa ma wspierać rozwój odnawialnych źródeł energii. W praktyce ma wpierać głównie rozwój OZE realizowany przez koncerny energetyczne, a zdecydowanie ma ograniczyć możliwość wytwarzania energii przez obywateli. Obecnie w Polsce jest zaledwie 4200 małych przydomowych mikro elektrowni dla porównania w Niemczech jest ich 1,5 mln. To właśnie stąd zakłady energetyczne widząc potencjał jaki drzemie w polskim rynku mogą się obawiać jego rozwoju i ograniczenia swojej monopolistycznej pozycji.  
 
Źródło: GLOBEnergia