Postęp technologiczny idzie do przodu. Oprócz systemów ogrzewania i produkcji energii elektrycznej przyjaznych środowisku, przenosimy się na rzekomo ekologiczne pojazdy – elektromobilność staje się coraz bardziej popularna. 

 
Naukowcy w Uniwersytetu z Toronto przeanalizowali efekt ekologiczny wykorzystania do celów transportu samochodów elektrycznych. Aby obniżyć stężenie dwutlenku węgla kraje muszą obniżyć ilość zużywanego do procesu produkcji energii elektrycznej węgla. 
Elektryczny samochód wymaga stacji ładującej. Emisyjność takiego pojazdu zależy od tego,  skąd  pochodzi energia elektryczna.  Sposób generowania energii elektrycznej do zasilania takiego pojazdu będzie bezpośrednim przełożeniem na jego całkowitą emisyjność. 
 
Jeśli samochód pobiera energię elektryczną produkowaną z wykorzystaniem energii słonecznej/wiatrowej/geotermalnej to emisja dwutlenku węgla z takiego pojazdu może być bardzo niska. Jeżeli ta energia jest wytwarzana z węgla, to może okazać się to gorsze dla klimatu, niż spalanie benzyny.
Uniwersytet w Toronto ustanawia progi emisji, aby pomóc rządom i konsumentom lepiej zrozumieć, czy rozwój samochodów elektrycznych i elektryfikacji innych środków transportu pomaga ochronić klimat. 
 
Aby spełnić światowe wymagania dot. wielkości emisji gazów cieplarnianych, należy ograniczyć emisję dwutlenku węgla do poziomu 600 ton CO2 z każdej wyprodukowanej GWh.
Rok 2020 zbliża się wielkimi krokami. USA, Kanada, Islandia i wiele innych krajach europejskich osiągnęły już „600-tonowy” cel.  W USA poziom też jest na poziomie 500 ton CO2 /GWh,  Kanada 167 ton CO2 /GWh. Najwięksi emitenci są nadal daleko w tyle. Chiny, Indie, Australia, Indonezja i Arabia Saudyjska emitują między 700 a 856 ton ekwiwalentu CO2 na każdą GWh. Na samym końcu jest Botswana, którego intensywność emisji jest na poziomie 1787 ton CO2 na GWh.
 
Źródło: University of Derby, 
University of Toronto,
climatecentral.org

ZAPRASZAMY NA EKSPOZYCJĘ STACJI  ŁADOWANIA I SAMOCHODÓW ELEKTRYCZNYCH