Indukcyjne drogi metodą popularyzacji elektryków?

Od kilku lat samochody elektryczne cieszą się rosnącą popularnością. Oprócz świetnych osiągów, pojazdy te są przyjazne dla środowiska, gdyż ich wykorzystanie nie powoduje emisji spalin. Ostatnio podano nawet informację, że para królewska – Harry i Megan – dojechała na ślub właśnie w takim wehikule.

Tymczasem największymi minusami elektrycznych pojazdów pozostaje wysoka cena i ograniczony zasięg jazdy. Ten ostatni problem jest rozwiązywany poprzez stosowanie coraz pojemniejszych baterii, które pozwalają przebyć większą ilość kilometrów na jednym ładowaniu.

Tymczasem amerykańska firma telekomunikacyjna Qualcomm zaproponowała zupełnie nowatorskie rozwiązanie. Zamiast inwestować w coraz większe baterie, tworzą oni autostradę, która będzie na bieżąco ładować poruszające się po niej wehikuły.

Pierwsza taka droga – wersja testowa – została właśnie zbudowana we Francji w partnerstwie z tamtejszą instytucją badawczą VEDECOM. Odcinek o długości 100 metrów jest w stanie ładować elektryki z mocą do 20 kW.

Co ciekawe, podobną technologię zaprezentowano jakiś czas temu w Izraelu. Tamtejsza firma ElectRoad, we współpracy z rządem, planuje zainstalować tor na elektrycznych autobusów w Tel Aviv. Poruszające się po nim pojazdy komunikacji miejskiej będą zasilane za pomocą indukcji elektromagnetycznej. Jak na razie udało im się zrealizować jedynie 27 metrów takiej drogi, jednak w planach mają całkowite uniezależnienie od punktów ładowania.

screenshot-22.png

Według Qualcomm, indukcyjne drogi spowodują, że kolejne wehikuły elektryczne będą produkowane z bateriami o niższej pojemności. Pojazdy takie będą tańsze i lżejsze niż współczesne elektryki, przez co staną się bardziej popularne. Jednocześnie ograniczy to potrzebę eksploatacji litu wykorzystywanego do budowy akumulatorów, którego już obecnie brakuje.

Z drugiej strony, koszt budowy indukcyjnej drogi jest znacznie wyższy niż tradycyjnych autostrad. Kierowcy poruszający się po nich musieliby uiścić pewną opłatę. Biorąc pod uwagę, jak mało efektywny jest indukcyjny przesył energii, trudno powiedzieć, czy takie rozwiązanie byłoby w ogóle opłacalne ekonomicznie. Nie wiadomo też, w jaki sposób kierowcy będą płacić za przebyte kilometry – w końcu nie wszystkie elektryki mają to samo zużycie.

Źródło informacji i zdjęć: Qualcomm

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia