SMA to światowy lider produkcji falowników. Firma działa od 1981 roku jednak w ostatnich latach zaczyna odczuwać silną presję konkurencji – szczególnie dalekowschodniej. 

Fot. SMA
 
W takiej sytuacji krokiem naprzód ze strony SMA może być wejście w integrację falowników z optymalizatorami mocy na co wskazywałby zakup 27% akcji firmy Tigo Energy. 
 
Tigo Energy to z kolei firma, która została założona w Silicon Valley, w 2007 roku. Posiada duże doświadczenie w półprzewodnikach, elektronice, energetyce słonecznej. Pracownicy firmy, jako pierwsi opracowali technologię inteligentnych modułów opartych na optymalizatorach mocy bez konwersji DC/DC. Celem działań firmy jest obniżanie kosztów produkcji optymalizatorów mocy wśród których liderem jest Izraelski SolarEdge. 
 
Tigo prowadzi działalność w USA, Europie, Japonii, Chinach, Australii i na Bliskim Wschodzie.
 
Tym posunięciem, firma SMA chce zapewne pójść w ślady firmy Solaredge. Możemy podejrzewać, że w przyszłości, optymalizatory Tigo obecnie współpracujące z każdym falownikiem docelowo będą współpracować tylko z falownikami SMA. Na podobne rozwiązanie postawił właśnie Solaredge, którego optymalizatory są dedykowane do współpracy falownikami firmy Solaredge, co ogranicza problemy kompatybilności. 
 
W przypadku Solaredge takie rozwiązanie jest uzasadnione i się sprzedaje, ponieważ falowniki są dostępne w atrakcyjnej cenie dzięki czemu suma kosztów optymalizatorów mocy oraz falownika nie podnosi istotnie kosztów całego systemu. 
 
Co zrobi w tej sytuacji SMA? Czy wprowadzi nową i przystępną cenowo linię falowników, których zakup – w połączeniu z optymalizatorami Tigo będzie uzasadniony ekonomicznie? Czy będzie dedykował do pracy z optymalizatorami Tigo obecne falowniki. W drugim przypadku suma kosztów falowników SMA oraz optymalizatorów Tigo zapewne będzie kosztowo wyższa od rozwiązania Solaredge. 
 
Źródło: GLOBEnergia