Zanieczyszczamy lasy, miasta, plaże –  dlaczego o nie nie dbamy,  nie chce się nam, brak nam  świadomości, może to bezmyślność, lub działanie byle ja i moje? Środowisko naturalne – jaki jest stosunek różnych pokoleń do tematu ochrony środowiska, co można zrobić indywidualnie i lokalnie a w sumie globalnie aby chronić środowisko? To tematy i pytania, które nurtują już coraz większą rzeszę ludzi  – lecz czy jednak nie zbyt małą?

Śmieci – były na Ziemi od zawsze, ale było ich dużo mniej, nie stanowiły problemu. Zanim zaczęły komukolwiek zawadzać, to się już rozłożyły, bądź też nas już nie było. W epoce neolitu tj. 6500 lat temu gdy ludzie osiedlili się, zaczęli żyć razem z nimi. Właściwie na nich, bo śmieci spadały na ziemię, stopniowo podnosząc poziom placów i ulic tamtejszych miast. Kiedy śmieci zaczęły drażnić nosy, zaczęto wywozić je poza miasto, a było to 500 lat przed naszą erą – Ateńczycy wyznaczali pierwsze  składowiska śmieci. Można by powiedzieć, że wywózka ta trwa nadal, choć różnie w różnych krajach.

Nasze postawy
My Polacy mamy zwyczaj śmiecić na prawo i lewo. Nie przeszkadza nam to, że pomimo stojących koszy na śmieci wyrzucimy papierek po batonie, butelkę po napoju czy opakowanie po pizzy i nie z pewnością tam gdzie jest miejsce na tego rodzaju rzeczy. Pozostawiamy je na: chodniku, trawniku, lesie, polanie, w rzece, na plaży etc. Nasz kraj zaczyna tonąć w śmieciach. Co potrafimy z nimi zrobić , to wywieźć je za miasto na składowiska, których mamy w nadmiarze, ponad 700 legalnych i prawie 100 razy tyle nielegalnych. A odzysk i spalanie, czyli to  co jest priorytetem w innych krajach Unii Europejskiej? A u nas dotyczy to zaledwie kilku procent odpadów. I w efekcie śmieci zalegają; w lasach, na łąkach. Dużo ich, szczególnie jesienią i zimą jest spalanych w domowych kotłowniach. Śmieci nas osaczają, demaskują i poniekąd definiują. Recykling odpadów jest dramatycznie słaby, mamy 700 oficjalnych wysypisk śmieci i prawdopodobnie 100 razy więcej nielegalnych, a coraz więcej śmieci zalegających w lasach. Zaśmiecone lasy to efekt działalności tych, którzy próbują „zaoszczędzić” na śmieciach albo nie mają podpisanej żadnej umowy na wywóz odpadów, albo mają umowę – przykładowo – dwa worki miesięcznie. A trzy dodatkowe wywożą do lasu. W obecnie obowiązującym modelu gospodarki odpadowej – w którym właścicielami śmieci stają się firmy zajmujące się ich utylizacją- nie ma szans, żeby tę sytuację skorygować.

A co do Ateńczyków i ich składowisk śmieci , można by powiedzieć, że w naszym kraju niewiele się od tej pory zmieniło. Przeobraziły się za to śmieci. Szkła ubyło na rzecz plastiku. W Polsce i na świecie rozpowszechnił się kult opakowania. „Dbając” byśmy nie „przeoczyli” baterii, kremów, past do zębów bądź też innych drobiazgów, producenci zaczęli przytwierdzać je do płacht tektury służących za wieszaki. Mając na myśli rangę artykułów zaczęli je pakować po kilka razy, najpierw w tubkę lub słoiczek, następnie w kartonik, a całość owijając – celafonem. Ten przerost formy nad treścią widoczny jest szczególnie w branży kosmetycznej, gdzie z dużego pudełka niczym z matrioszki wylatuje maleńki słoiczek kremu bądź flakonik perfum. Fakt, Coca-Cola swego czasu eksperymentowała z plastikowymi butelki wielokrotnego użytku, za które dostawało się kaucję. W Niemczech się one przyjęły, a u nas – niestety nie. Istotny powód to kiepska jakość polskich dróg, bo jadąc z powrotem do rozlewni, butelka taka niszczała lub też mogła się poobijać, oraz fantazja naszych rodaków, którzy napełniali je czym popadnie, w przeciwieństwie do szkła plastik absorbuje zapach, czujniki w rozlewniach odrzucały butelki „pachnące” pestycydami, benzyną, olejem czy moczem. Nie ma u nas tak pospolitych jak na Zachodzie automatów, które połykają PET, skanują jego kod kreskowy wyrzucają paragon, którym idzie się do kasy po zwrot 10-25 eurocentów za butelkę. U nas prawie wszystkie plastiki skazane są na śmieciarkę.

Nasze zobowiązania
Polska wstępując do Unii Europejskiej w maju 2004 roku podpisała szereg zobowiązań. Jedno z nich dotyczy ograniczenia składowania odpadów biodegradowalnych o 25% do 2010r., a do 2013 aż o połowę. Zobowiązań z 2010r. nie dotrzymaliśmy, a tych do 2013 roku z pewnością też nie zrealizujemy. Za niewywiązanie się z podpisanych zobowiązań Europejski Trybunał Sprawiedliwości może nas nękać grzywnami sięgającymi 250 tysięcy euro dziennie!

Co robimy i co można zrobić
Musimy całkowicie zmienić system. Według mnie jest absolutnie konieczne, żeby jedynym właścicielem odpadów stały się samorządy, bo wtedy to im będzie przysługiwała obowiązkowa opłata za wywóz tych odpadów, wtedy gminy będą miały środki zarówno na zorganizowanie systemu utylizacji śmieci – składowisk, sortowni, spalarni itp. – ale także będą miały pieniądze na prowadzenie działań edukacyjnych.
l wtedy skończy się wyrzucanie śmieci do lasu. Obywatel, który zapłaci gminie obowiązkową opłatę za wywóz odpadów, nie będzie już musiał swoich śmieci pokątnie wyrzucać. On będzie miał prawo oczekiwać, że wszystkie jego śmieci gmina, czy raczej firma przez nią wynajęta w przetargu, od niego odbierze. Bo przecież już za to zapłacił!
Doświadczenia są takie, że w tych gminach, w których wprowadzono opłatę śmieciową, mieszkańcy zaczęli płacić za wywóz śmieci mniej!

Jest i realny przykład, że jednak coś drgnęło i to na dobre w naszym kraju. W Legionowie jeszcze trzy lata temu, podobnie jak w całym kraju borykano się z bezpańskimi śmieciami. Mieszkańcy porzucali je w lasach, przy drogach, a zimą spalali w piecach. W połowie 2009r sytuacja zmieniła się diametralnie. Zamiast 20, miasto zaczęła obsługiwać jedna firma, wyłoniona w drodze przetargu. Od każdego mieszkańca odbiera każdą ilość śmieci, posortowanych i nieposortowanych. Na ulicach, placach, w lasach, i w powietrzu zrobiło się czyściej. Pokątne pozbywanie się śmieci straciło swój sens. Żeby osiągnąć taki efekt wystarczyła jedna, ale rewolucyjna zmiana – gmina musiała przejąć gospodarkę odpadami. Teraz ona, a nie mieszkańcy, myślą jak pozbyć się śmieci. Wiele gmin chciało postąpić tak samo, ale zatrzymał ich wymóg procedury. Prawo nakazuje by śmieciową rewolucję poprzedziło referendum, a to jak wiadomo kosztuje i kończy się niczym, gdy mieszkańcy nie są zainteresowani.

Prawo „śmieciowe”
O co tak właściwie chodzi w tej ustawie śmieciowej? Sejm wiosną br. przyjął ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zakłada ona, że to gminy będą przeprowadzały przetargi na odbiór odpadów, gospodarowały pieniędzmi z pobranych od mieszkańców opłat śmieciowych, a od firm wywozowych mają egzekwować odpowiednią jakość usług. Co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca? Wszyscy w danej gminie nie zapłacą tyle samo, a zwykły obywatel nie będzie się już musiał przejmować odpadami. Podobnie jak w przypadku opłat za wodę i ścieki nie będzie podpisywał umowy z firmą wywozową, bo tym zajmie się samorząd. Będzie musiał jedynie co miesiąc płacić tę samą kwotę i wystawiać worki ze śmieciami, oczywiście nie zapominając o ich segregacji. Ustawa musi jeszcze przyjęta przez Senat i podpisana przez prezydenta. Po jej wejściu w życie, czyli prawdopodobnie od 1 stycznia 2012r. to gmina w przetargu wyłoni firmę, która to zajmie się odbiorem odpadów, a także zapewni odpowiedni poziom odzysku i recyklingu oraz zmniejszenie ilości odpadów ulegających biodegradacji. Każdy z nas będzie musiał płacić tzw. opłatę śmieciową. O jej wysokości zadecydują samorządy. Opłata ma zależeć od liczby mieszkańców nieruchomości, a nie, jak do tej pory, od metrażu zamieszkiwanego lokalu.

Zyski ze śmieci
Aż 98 proc. ciepła w polskich sieciach ciepłowniczych pochodzi z elektrociepłowni opalanych węglem, którego według różnych wyliczeń starczy na 40-120 lat. Stojąca węglem Polska nigdy nie musiała i nie szukała alternatywnych źródeł energii. Zmaga się za to z rosnącą górą śmieci, które prawie w całości składuje. Unijne wymogi co do emisji CO2 oraz sposobu postępowania z odpadami narażą Polskę na dotkliwe kary, o ile nie zmieni swej polityki energetycznej i odpadowej. Nasi północni  sąsiedzi Szwedzi proponują nam coś co mogłoby rozwiązać oba te problemy, a mianowicie potraktowanie śmieci jako paliwa. Sami swego czasu borykali się zagospodarowaniem swoich odpadów, a dziś są ekspertami w tej dziedzinie.
Jaka jest różnica między nami a Szwedami? A taka, ze jesteśmy na innym etapie rozwoju! Polacy wyrzucają 95 % odpadów, a Szwedzi tyle odzyskują i przetwarzają, a składują zaledwie 3 %. Są oni  mistrzami miksu energetycznego, czyli  czerpania energii z różnych źródeł. Także tych całkiem gdzie indziej niewykorzystywanych, między innymi różnych odpadów i ścieków. Prawie połowa ciepła, którym się ogrzewają ma takie właśnie pochodzenie. Szwedom spalarnie spowszedniały, mają ich 31. 

Zadanie domowe
Co jest pozytywem to to, że odkopiemy się z tej góry śmieci. Jednak musimy wszyscy rzetelnie popracować w domu, a praca powinna dotyczyć nie tylko umiejętnej  permanentnej segregacji śmieci, ale co najważniejsze musimy popracować nad naszą mentalnością i nawykami. A to już zadanie dla rodziców, by być wzorcem, wpoić swoim pociechom, że segregacja odpadów to konieczność – nie moda, lub zajęcie dla ekologów. To wręcz obywatelski obowiązek, to zobowiązanie wobec przyszłych pokoleń, to wreszcie dbałość o siebie samego, by za dzień, dwa mieć czym oddychać, mieć co wypić i zjeść, a nawet gdzie mieszkać. A że tak można, to doskonale widać na skandynawskim przykładzie.

autor: Maria  Wawrzyniak
JL