Abu Dhabi, Zjednoczone Emiraty Arabskie, 26 lipca 2016 r. –  zeroemisyjny, wyposażony w ponad 17 tys. ogniw słonecznych solarny samolot Solar Impulse 2, osiąga swoją destynację. Piloci Bertrand Piccard oraz Andre Borschberg spełniają swoje szalone marzenie – dokonują pierwszego solarnego lotu dookoła świata i udowadniają, że niemożliwe nie istnieje.

W czasie całego lotu nie obyło się bez trudności, plan był ryzykowny i piloci musieli pokonać wiele przeszkód, które stanęły na ich drodze.

Grafika przedstawiająca trasę Solar Impulse 2, źródło: solarimpulse.com

Grafika przedstawiająca trasę Solar Impulse 2, źródło: solarimpulse.com

Niesprzyjające warunki pogodowe zmusiły pilotów do miesięcznego postoju w Mandalay (Myanmar) oraz 3-tygodniowej przerwy w Nanjing (Chiny). Prawdziwy kryzys nadszedł, gdy samolot przelatywał nad Pacyfikiem, lecąc z Japonii na Hawaje i pokonując dystans 7200 km. Złe warunki pogodowe groziły awarią, przerwą w ładowaniu paneli słonecznych i katastrofą. Uszkodzenie akumulatorów, które uległy przegrzaniu ze względu na zbyt duże obciążenie podczas wznoszenia i zbyt mocną izolację pakietu, spowodowało uziemienie samolotu na Hawajach na ponad rok.

Niemniej po tym czasie wehikuł znów wzbił się w powietrze i kontynuował swoją wyprawę, by ostatecznie projekt został doprowadzony do końca. Jak pisze Bertrand Piccard w poście na Twitterze, piloci podjęli się tego zadania, ponieważ wiedzieli, że „jedynym sposobem na to, żeby się nie udało, jest nie spróbować”.

W czasie podróży Solar Impulse 2 pobił wiele różnych rekordów, jak choćby rekord najdłuższego lotu samolotu zasilanego energią słoneczną oraz lotu bez tankowania.

Koniec podróży Solar Impulse 2 to dopiero początek nowego etapu – rozwoju na szeroką skalę czystych technologii w lotnictwie, zgodnie z hasłem kampanii #futureisclean, czyli przyszłość jest czysta.

Źródło: solarimpulse.com