Jak podała firma Tesla Motors, w czwartym kwartale 2013r. odnotowano rekordową liczbę sprzedanych samochodów elektrycznych. Dochód roczny wyniósł bowiem ponad 2 mld dolarów.

Obiecano równocześnie, że w obecnym roku liczba sprzedanych egzemplarzy przekroczy 35 tysięcy, czyli będzie ona o 55% wyższa niż w roku 2013. Dotyczy to nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale również Europy i Chin.  Aby ten cel osiągnąć założono obniżenie kosztu zakupu przeciętnego samochodu na prąd. Na dzień dzisiejszy, taki samochód można nabyć za 72 000 dolarów, a nawet 100 000 dolarów, w zależności od pakietu wyposażenia.  Aby osiągnąć założony poziom sprzedaży koszt takiego samochodu zostanie obniżony do  35 000 dolarów.

 Jak to zostanie osiągnięte, aby było opłacalne?
W planach jest stworzenie „Gigafactory”, czyli zakładu produkcyjnego dużej skali, gdzie cały materiał potrzebny przede wszystkim do budowy akumulatorów, czyli najdroższego elementu samochodu elektrycznego, będzie dostępny na miejscu. Do tej pory sytuacja wyglądała tak, że materiały były wykonywane w jednej fabryce, w innej fabryce produkowano z nich elektrody, a w kolejnej fabryce składano je w pakiety, które przewożono do zakładu  składającego je w baterie i dopiero montowano w samochodzie.
 
Ciekawe wydaje się tylko, czy materiały do tańszych samochodów elektrycznych będą takiej samej jakości? Jeśli tak, to wygląda na to, że ok. 50% kosztów samochodu elektrycznego to koszty transportu materiału w miejsca na miejsce. Przedstawiciel firmy zapewnia, że są z tego rozwiązania bardzo dumni oraz pewni sukcesu. Takie ceny samochodów elektrycznych mają obowiązywać już za trzy lata.

Może  jest to sposób na obniżenie kosztów innych urządzeń w interesującej nas branży, np.: moduły fotowoltaiczne, kolektory słoneczne?
Anna Będkowska
Źródło: www.technologyreview.com