Polski Związek Wędkarski oraz przyrodnicy sprzeciwiają się budowie kolejnych małych elektrowni wodnych (MEW) na Dunajcu. Ich zdaniem może to uniemożliwić migrację ryb.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Krakowie wydała w ostatnim czasie pozwolenia na budowę czterech małych elektrowni wodnych na Dunajcu i Czarnym Dunajcu, w miejscowościach: Zabrzeż-Osada Wietrznice, Damienice, Czarny Dunajec i Podczerwone. Obecnie trwa postępowanie w sprawie budowy kolejnej elektrowni w miejscowości Wojnicz.

Anna Kosak z Krakowskiej Dyrekcji Ochrony Środowiska zapowiedziała, że jeżeli analiza planów inwestycji wskaże zgodność z wymogami środowiskowymi, to nie będzie podstaw by zabronić inwestorom budowania małych elektrowni wodnych. „Niektóre inwestycje wręcz poprawiają istniejący stan ichtiofauny, ponieważ MEW powstają m.in. na istniejących progach wodnych. Obok nich inwestorzy budują przepławki, których wcześniej nie było. Zgody na MEW wydajemy indywidualnie, po wnikliwych analizach. Jeżeli projekty spełniają wymagania, to musimy wydać pozwolenie na budowę MEW” – powiedziała Kosek. „Istotny jest wpływ małej elektrowni wodnej na środowisko wodne, na drożność rzeki i wszystkich organizmów w niej żyjących, na istniejącą infrastrukturę techniczną oraz na obszary Natura 2000”. Większość biegu Dunajca i Popradu jest objęta ochroną Natura 2000. Z tego względu ochrona przyrody na tej rzece jest priorytetem, co jednak nie wyklucza budowy MEW pod warunkiem, że działalność elektrowni nie będzie w sposób istotny szkodziła przyrodzie.
Specjalistka dodała, że o wydaniu zgody na realizację małej elektrowni wodnej decydują między innymi:
– lokalizacja inwestycji,
– wysokość piętrzenia wody,
– rodzaj zastosowanych turbin
– zastosowani i rodzaj przepławki.
 
Przedstawicielka RDOŚ zwróciła uwagę, że nie wszystkie wnioski o MEW są akceptowane. W ostatnim czasie RDOŚ wydał trzy odmowy usytuowania instalacji tego typu na Dunajcu, w miejscowościach: Mikołajowice, Pałuszyce i Harklowa. „Sprzeciwiamy się budowie tych elektrowni z uwagi na to, że powodują utrudnienia lub całkowicie uniemożliwiają migrację ryb” – powiedział PAP Michał Cebula członek zarządu nowosądeckiego oddziału PZW.
Przeciwnicy MEW wyliczają szereg problemów w wodnych ekosystemach spowodowanych budowaniem zapór na rzekach. Są to przede wszystkim:
– fragmentacja populacji ryb na żyjące powyżej i poniżej przegrody
– duże wahania wody powyżej i poniżej progu, co również odbija się negatywnie na żyjących w rzece rybach i innych organizmach
– przeszkody dla ryb na cofce, czyli kilkusetmetrowym odcineku rzeki, w którym jest spowolniony przepływ wody
– efekt skumulowania, czyli brak możliwości przedostania się wszystkich ryb przez pojedynczą przepławkę
– śmierć ryb w turbinach
– nienaturalne nagromadzenie drapieżników w zbiornikach zaporowych
– kłusownictwo
„W takiej wodzie zupełnie zmieniają się warunki środowiskowe i siedlisko organizmów” – twierdzi Michał Cebula. W opinii specjalistów przepławki, które powstają przy MEW nie rozwiążą problemu zaburzonej ciągłości ekologicznej rzeki. Dr Przemysław Nawrocki z WWF Polska, twierdzi: „Załóżmy, że przez pojedynczą przepławkę przedostaje się około 80 proc. ryb. Jeżeli ryby zmierzające na tarło będą musiały pokonać choćby dziesięć takich przepławek (o skuteczności 80% każda), to ze 100 ryb, które wyruszyły na wędrówkę, do tarliska dotrze zaledwie 13 ryb”.
Poza małymi elektrowniami wodnymi na Dunajcu istnieją dwie duże elektrownie wodne: w Rożnowie (otwarta w 1941 r.) i Zespół Elektrowni Wodnych w Niedzicy (otwarty w 1997 r.). Zdaniem przyrodników powstanie tych zapór w sposób drastyczny zmieniło bytowanie ryb w Dunajcu, w niektóre gatunki bez pomocy człowieka przestałyby istnieć w tej rzece. Dunajec swój bieg rozpoczyna na Podhalu, ma 240 km długości, i uchodzi do Wisły na wysokości Opatowca.
Źródło: WNP