Nowa inwestycja stanowi część programu zakładającego rozwój farm wiatrowych u wybrzeża USA nad Atlantykiem. Departament Spraw Wewnętrznych USA wydzierżawił w sumie 11 obszarów przybrzeżnych pod rozwój inwestycji. Blisko 5000 km wybrzeża stanowi idealny obszar lokalizacyjny dla rozwoju energii odnawialnej. Względnie płytkie wody szelfu kontynentalnego stanowią o atrakcyjności tego obszaru.

Dodatkową zaletą jest bliskie sąsiedztwo dużych skupisk ludności rozlokowanych wzdłuż całego wybrzeża od Bostonu, przez Nowy Jork, aż po Miami. Ponadto duże zapotrzebowanie na energię stanów południowych na wybrzeżu stanowi dodatkową sprzyjającą okoliczność.

Statoil jest wiodącym developerem na rynku paliw kopalnych. Zrezygnowanie ze złóż piasków bitumicznych na rzecz energetyki wiatrowej stanowi istotną zmianę kierunku działania firmy.

Kiedy sekretarz zasobów wewnętrznych USA – Sally Jewell – ogłosiła wyniki aukcji morskich farm wiatrowych w zeszłym tygodniu, podkreśliła „silne” zainteresowanie sektora rozwojem wybrzeża Atlantyku. Wynika to ewidentnie z liczby firm, uczestniczących w aukcji, których w sumie było 14. Licytacja miała miejsce w 33 rundach.

Statoil planuje przedstawić plan konstrukcji w ciągu roku. Kolejnym krokiem będzie wykonanie przeglądu środowiskowego.

Pierwsza morska farma wiatrowa w USA – Block Island – niedawno rozpoczęła pracę. Teraz, kiedy technologia sprawdziła się na wodach USA, oczekuje się zainstalowanie jeszcze 86 GW mocy instalacji wiatrowych do 2050 roku.

Z drugiej strony, wraz z objęciem urzędu przez prezydenta – elekta Donalda Trumpa, ambitny plan Obamy, związany z OZE, może spalić na panewce. Trump wyraził negatywne nastawienie do odnawialnych źródeł energii, w szczególności zaś do energetyki wiatrowej.

Opracowano na podstawie: CleanTechnica