Przeciwników turbin wiatrowych z roku na rok jest coraz więcej. Obawy społeczności lokalnej są związane z chorobą nazywaną powszechnie „syndromem turbiny wiatrowej”. Jest to choroba wywołana przez impulsy akustyczne, które powoduje powstawanie zespołu dolegliwości, na które narażeni są sąsiedni turbin wiatrowych.

Na zachodnie, sprawa ta stała się na tyle poważna, że mieszkańcy miast położonych w bezpośrednim sąsiedztwie turbin wiatrowych postanowili szukać pomocy w sądach. Projektanci i właściciele farm wiatrowych są coraz częściej wzywani na rozprawy i przesłuchania publiczne, które organizowane są na prośbę zdesperowanych ludzi, którzy obwiniają turbiny wiatrowe o bóle głowy, bezsenność, zawroty głowy, a nawet zaburzenia w widzeniu i problemy z pamięcią. 

Kto wygrywa?
W takich prawnych walkach górą pozostają projektanci i właściciele farm. Do tej pory zanotowano 49 pozwów i pięć skarg w tej sprawie. Z tych pozwów tylko jeden wart był uwagi i miał podstawy do szerszego zapoznania się z wnioskodawcami.
„Podejrzenia o turbinach wiatrowych powodujących negatywne skutki zdrowotne nie zostały uwzględnione, co oznacza, że nie ma wystarczających dowodów na to, że turbiny wiatrowe powodują jakiekolwiek problemy dla ludzkiego zdrowia”, powiedział Gabe Elsner, dyrektor wykonawczy w organizacji The Energy and Policy Institute.
Z ośmiu amerykańskich pozwów tylko jeden rozpatrzono na korzyść mieszkańców. Sąsiedzi turbin wiatrowych w mieście Cape Cod Falmouth, razem z weteranem wojny w Wietnamie oraz z zarządem miasta zgłosili, że chorują i odczuwają dyskomfort z powodu pracującej pary turbin wiatrowych. Turbiny zostały zainstalowane w 2010 roku do zasilania oczyszczalni ścieków i sprzedają nadmiar produkcji do sieci. W efekcie pozwu, łopatki turbiny są blokowane co noc od 7 wieczorem do 7 rano i przez cały dzień w niedziele i niektóre święta.
Cała sprawa z syndromem turbin wiatrowych rozpoczęła się 2009 roku, kiedy to amerykański pediatra opublikował książkę, w której spopularyzował wyrażenie „syndrom turbiny wiatrowej”.

Oczywiście, turbiny wiatrowe hałasują, a wszyscy wiemy, że hałas może być irytujący” powiedziała Melissa Whitfield Aslund, naukowiec w kanadyjskiej firmy konsultingowej Intrinsik, której klienci to deweloperzy energii wiatrowej. „W przypadku prawidłowej lokalizacji elektrowni wiatrowych, z odpowiednią regulacją poziomu hałasu ludzie nie będą narażeni na nadmierną emisję hałasu i nie ma bezpośrednich dowodów na niekorzystny wpływ turbin wiatrowych na zdrowie ludzi.” – dodaje.
Whitfield Aslund, który współpracował z firmą Intrinsik przeprowadził analizę blisko 60 instalacji i badał je pod kątem ich wpływu na zdrowie ludzi. Opracował przegląd zasad odpowiedniego instalowania i projektowania instalacji wiatrowych. Konieczne podczas projektowania jest wzięcie pod rozwagę lokalnych warunków oraz rozmieszczenia turbin wiatrowych względem siebie.
 
Mimo takich opracowań, ciągle pojawiają się nowe donosy i pozwy. Przykładem jest społeczność sąsiadująca z Parkiem Energii w Michigan Manson County. Obniżenie wartości nieruchomości, bóle głowy, rozdrażnienie, dzwonienie w uszach, zawroty głowy, stres, skrajne zmęczenie, nudności i zmniejszona zdolność koncentracji są przykładami dolegliwości, których powodem są, jak twierdzą, ciągłe zawirowania generowane z 56 turbin wiatrowych. Ich adwokat, Craig Horn, który pracował już w podobnej sprawie w przeszłości, w dużej mierze koncentruje się na dolegliwości bezsenność i bólach głowy. Trudność udowodnienia takich dolegliwości polega na tym, że ludzi ci cierpią, ale nie tak jak cierpi się na raka. Na to się nie umiera, ale jakość życia, według Horn’a jest zdecydowanie niższa.

Źródło: www.climatecentral.org