Jeżeli ktoś liczył na to, że podczas debaty wyborczej kandydatów na prezydenta pojawi się temat energetyki, to mocno się zawiódł. Można stwierdzić, że taka debata o energetyce jakie potrzeby pozyskania wyborców. 

 
Smutna prawda jest taka, że większość społeczeństwa niestety nie interesuje sektor energetyczny. Traktujemy prąd w gniazdku jako oczywistość i nie przywiązujemy żadnej wagi do tego w jaki sposób energia elektryczna jest produkowana. Fakt, że jest ona niezbędna nie tylko do spełnienia naszych codziennych podstawowych potrzeb, ale także do wytworzenia przedmiotów i urządzeń którymi się posługujemy, do podtrzymania czynności życiowych w szpitalach i ratowania życia, do uzdatniania i dostarczania wody pitnej, do utylizacji odpadów etc. nie stanowi obszaru zainteresowania pierwszej potrzeby dla społeczeństwa. Czy powinno? Owszem, w końcu bez dostępu do energii współczesne społeczeństwo nie jest w stanie funkcjonować, i nie ma nic z przesady w tym stwierdzeniu. 
 
Z ciepłą wodą użytkową i ciepłem dla potrzeb centralnego ogrzewania sytuacja jest o tyle lepsza, że część społeczeństwa mieszka w budynkach prywatnych, co naturalnie zmusza do zainteresowania sposobem ogrzewania i zadbania o dostęp do nośników energii (węgla, gazu, odnawialnego źródła energii). Do tego należy dodać coraz bardziej popularne mikro- i małe instalacje np. fotowolitaiczne i tu niestety znaczna część społeczeństwa została zlekceważona, zarówno przez Ministerstwo Gospodarki nowelizujące ledwo podpisaną przez prezydenta ustawę o OZE, jak i podczas każdej z trzech debat wyborczych, podczas których o energetyce nie wspomniano wcale lub zrobiono to przez przypadek. 
 
Jeżeli ktoś zastanawia się jakie kwestie kandydaci mieli poruszać, podpowiadam: unia energetyczna i wyzwania jakie stawia przed Polską wdrożenie dyrektywy o efektywności energetycznej, sposób realizacji celów pakietu klimatyczno-energetycznego, bezpieczeństwo energetyczne i dywersyfikacja źródeł energii wykorzystywanych do produkcji prądu i ciepła ze szczególnym uwzględnieniem energetyki obywatelskiej (prosumenckiej), a także wyzwania energetyki w kontekście ograniczania niskiej emisji. Argument, że prezydent w Polsce może niewiele, do mnie nie przemawia. Kampania wyborcza, debaty oraz siła głosu zabieranego przez głowę państwa ma moc dotarcia do świadomości społeczeństwa i ulokowania w niej idei troski o energię i środowisko. Kształtowanie polityki energetycznej wymaga jednak długoterminowej wizji i długofalowych działań, a na takie w trakcie kampanii wyborczej widocznie nas nie stać.
 
Michał Kaczmarczyk 
Dyrektor programowy GLOBEnergia