Ostatnim krzykiem mody w projektowaniu samochodów elektrycznych są fotowoltaiczne dachy. Rozwiązanie to ma wydłużyć zasięg pojazdu na jednym ładowaniu przy wykorzystaniu promieni słońca, czyli de facto energii, która w innym przypadku zostałaby utracona. Początkowo zapalony do tego pomysłu Elon Musk niecały miesiąc temu oświadczył, że firma wycofuje się z pomysłu, a solarne dachy staną się domeną jedynie konkurencji. Na pierwszy rzut oka pomysł ten może wydawać się dziwny – przecież fotowoltaika świetnie wpisuje się w image czystych pojazdów wysokiej technologii. Wszystko wskazuje jednak na to, że to główna i, niestety, jedyna zaleta takiego rozwiązania.

Czy fotowoltaiczny dach samochodu efektywnie generuje energię?

Według informacji podanych przez magazyn engineering.com trzy metry kwadratowe takiego dachu dostarczą nam generacji prądu elektrycznego o mocy średnio 400 watów. W teorii dach taki powinien wyprodukować w ciągu dnia 2 kWh energii (zakładając, że w ciągu 12 godzin dnia dostaniemy równowartość 5 godzin tzw. szczytowego promieniowania). Niestety, tylko w teorii. Nieodpowiedni kąt ustawienia takich paneli względem słońca, ciągłe zacienienie pochodzące z przejeżdżania przez tunele, w obecności zabudowań czy w trakcie stania w garażu znacznie obniży tę wartość. Weźmy jednak pod uwagę najlepszy scenariusz i załóżmy, że dach naszej Tesli rzeczywiście wyprodukuje te 2 kWh prądu. Samochody elektryczne mają na swoim wyposażeniu baterię rzędu kilkudziesięciu kilowatogodzin. Tesla Model S zaopatrzona jest w 60 kWh akumulator, który pozwala na pokonanie średnio 340 km. To oznacza, że nasz solarny dach pozwoli na pokonanie dodatkowych… 11,3 km. Z jednej strony, to zawsze jakiś zasięg.

 

Fotowoltaika może spowodować wzrost cen pojazdów

Jednak weźmy pod uwagę, że dołożenie takiej opcji wiąże się również z kosztami. Sama fotowoltaika to jakieś 300 dolarów, do tego dochodzą koszty integracji całego systemu z samochodem, które ciężko oszacować. Załóżmy, że zwiększą one cenę auta o jakieś 800 dolarów. Dwie kilowatogodziny energii według standardów amerykańskich będą kosztować jakieś 20 centów, czyli 1,4 dolara w tygodniu, więc 72,8 dolara w roku. Oznacza to, że dach będzie zwracał się około… 11 lat. Dopiero po tym okresie zacznie generować oszczędności rzędu… około 5 zł tygodniowo, przy założeniu, że wyjeździmy całą wytworzoną energię, nie napotkamy na pochmurne dni a pojazd nie spędzi dnia w zadaszonym garażu. O kosztach ewentualnych napraw nie wspominając.

Czy więc warto? To trudne pytanie. Ekonomicznie podchodząc do kwestii, raczej nie. Czasami zdarza się, że firmy zajmujące się odnawialną energetyką tracą poczucie ekonomicznej rzeczywistości, uprawiając „sztukę dla sztuki”. Bo jak inaczej nazwać to, że opłacamy z góry 11 lat wydatków na energię samochodu, który możemy nawet wymienić przez ten okres? Niby z drugiej strony, dostalibyśmy zasięg 10 kilometrów we względnie wysokiej cenie. Jednak według Elona Muska, który ma decydujący głos w tej sprawie, nie warto.

Redakcja GLOBEnergia