Jeszcze 5 lat temu 40 % energii wytwarzanej w Wielkiej Brytanii pochodziło z węgla. Statystyki wskazują, że w pierwszej połowie bieżącego roku to już tylko 2%. Czy tempo zmian na Wyspach jest początkiem trendu, który pojawi się w całej Europie?

Zaskakująca zmiana na lepsze

Imperial College London opublikował analizę, z której wynika, że stałe paliwa kopalne odpowiadają zaledwie za 2% łącznej sumy wyprodukowanej energii. Państwo mające w swojej historii długą walkę ze smogiem nareszcie odchodzą od konwencjonalnych źródeł energii na rzecz rozwiązań bardziej przyjaznych środowisku. Według danych rządowych BEIS, znaczący upadek sektora węglowego nastąpił już w 2013 roku, równolegle ze sporym wzrostem ilości energii produkowanej z wiatru i słońca.

Długoterminowy trend w brytyjskiej energetyce

Statystyki pokazują, że nie jest to chwilowa zmiana. W 2016 roku ilość energii produkowanej z węgla zmniejszyła się o 66% w stosunku do danych z lat wcześniejszych. Obecnie Zjednoczone Królestwo dysponuje tylko dziesięcioma aktywnymi kopalniami węgla. To bardzo mało, zwłaszcza w porównaniu do 1 000 kopalni w 1960 roku. W 2006 roku założono jednostkę wspieraną przez rząd, mającą zabezpieczać interesy polityki węglowej – UK Coal Forum. Będzie ono zamknięte w tym roku, ponieważ nie spełnia już funkcji, dla której zostało założone. Dłuższa jego działalność nie miałaby sensu w obecnej sytuacji.

Korzystny zbieg okoliczności

Coraz bardziej restrykcyjna polityka dotycząca zanieczyszczeń powietrza, wysokie podatki płacone od emisji gazów cieplarnianych, znaczący spadek cen energii wiatrowej i słonecznej, nierentowne kopalnie – wszystko to przyczyniło się do powstania nowego modelu energetyki w Wielkiej Brytanii. Analitycy z Imperial College podkreślają, że szybkość tych zmian jest ogromna i nigdzie dotąd nie spotykana. Zmiany w 1990 roku, jakie wiązały się z rosnącym udziałem gazu w brytyjskiej energetyce, następowały blisko czterokrotnie wolniej. Prawdopodobnie jeszcze przed 2025 rokiem Wielka Brytania kompletnie pozbędzie się elektrowni węglowych i kopalni węgla. Specjaliści sugerują, że obecnie rola węgla to „zatykanie luk” w systemie energetyki, gdy uzysk energii z turbin wiatrowych i elektrowni słonecznych nie jest wystarczający, aby pokryć zapotrzebowanie. Takie rozwiązanie wydaje się być korzystną tendencją, zwłaszcza z punktu widzenia ochrony środowiska.

Pomimo niskiego udziału węgla w brytyjskiej energetyce, jest on sprowadzany głównie z Kolumbii i z Rosji, ponieważ rodzime kopalnie… nie są w stanie pokryć – i tak niewielkiego –  zapotrzebowania.

Czy Polska ma szanse?

W jak dalekiej przyszłości polska energetyka może dogonić brytyjską? W obecnej sytuacji brzmi to jak science fiction. Warto jednak zwrócić uwagę, że podobne czynniki również i u nas mogą mieć wpływ na osłabienie sektora węglowego. Gdy trzeba coraz więcej dopłacać do węgla – zarówno do jego wydobycia, jak i nowoczesnych elektrociepłowni spełniających normy – jego eksploatacja zwyczajnie przestaje się opłacać. W chwili obecnej jednak ten sektor jest sowicie wspierany przez rząd. Swoistą przeciwwagę stanowi dywersyfikacja źródeł energii, którą od lat obserwuje się w naszym kraju. Klastry energetyczne, generacja rozproszona czy farmy wiatrowe to pozytywne przykłady, które obserwujemy obecnie. Mało kto wspomina również, że Polska dysponuje sporym (w większości niewykorzystanym) potencjałem geotermalnym. Wraz z rozwojem technologii OZE węgiel będzie stawał się coraz mniej konkurencyjnym źródłem energii. Wielka Brytania może stanowić wzór dla innych państw. Co zyskali Brytyjczycy? Długoterminową oszczędność, związaną z mniejszymi kosztami leczenia. Wyższą jakość środowiska i zdrowie.

Źródło: www.pv-magazine.com

Redakcja GLOBEnergia