Komisja Europejska przedstawiła w środę 25.02.2015 założenia/strategię utworzenia Unii Energetycznej. Spekulacji, oczekiwań i komentarzy przed ogłoszeniem było wiele, a wszystkim towarzyszyło jedno pytanie: czy możliwe jest osiągnięcie kompromisu pomiędzy krajami członkowskimi, co do wprowadzenia wspólnego zakupu paliw, przede wszystkim oczywiście gazu ziemnego. Jak się okazuje, za wcześnie na takie działania.

 
Pomysł Donalda Tuska, który wiosną 2014 roku przedstawił ideę powstania Unii Energetycznej był prosty – wzmocnienie pozycji Unii Europejskiej, przede wszystkim krajów Europy środkowej, w negocjacjach z głównym dostarczycielem gazu ziemnego, a więc Rosją, poprzez wspólne zakupy energii i jej nośników. Zamiast jednoznacznej deklaracji, kraje członkowskie otrzymały jedynie możliwość „wspólnego i dobrowolnego” zakupu, przy czym na plus należy zapisać deklarację zwiększenia transparentności zawieranych każdorazowo umów, które przed uprawomocnieniem mają trafiać do Komisji Europejskiej. Dotyczy to zarówno zakupu paliw jak i energii. Lepsze takie rozwiązanie, niż żadne. 
 
Co do konkretnych działań, Komisja Europejska ukierunkowała je na tzw. bezpieczeństwo energetyczne, które ma zostać osiągnięte przede wszystkim poprzez dywersyfikację dróg przesyłu oraz źródeł wytwarzania energii (z ukierunkowaniem na wykorzystanie odnawialnych źródeł energii i zwiększanie efektywności energetycznej). Tu warto zwrócić uwagę, że efektywność energetyczna wreszcie została potraktowana jako równie istotne zagadnienie co produkcja energii, a Unia Energetyczna, dla której punktem wyjścia była energetyka konwencjonalna, ma realizować cel zwiększenia nie tylko efektywności energetycznej ale także udziału odnawialnych źródeł energii w strukturze całkowitej produkcji energii (w obu przypadkach na uśrednionym dla UE poziomie 27% w roku 2030). Uzupełnieniem tych działań, a raczej ich równorzędnym partnerem, ma być rozwinięcie współpracy regionalnej w kontekście integracji rynku energii oraz rozwój projektów infrastrukturalnych, przede wszystkim budowy interkonektorów pomiędzy państwami członkowskimi.
 
Założenia mające stać się podstawą Unii Energetycznej przedstawione zostały z dużym entuzjazmem. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że większość z nich jest dobrze znana i kontynuuje dotychczasowe działania UE w obszarze energetyki. Umiarkowany optymizm – tak w skrócie można określić to, co niesie ze sobą idea Unii Energetycznej. Oby sformułowania zawarte w przedstawionej strategii nie okazały się pustymi frazesami, lecz po prostu zostały zrealizowane.
 
Michał Kaczmarczyk
dyrektor programowy
GLOBEnergia

Więcej informacji na temat Unii Energetycznej w kolejnym wydaniu GLOBEnergia+, premiera 16.03.2015. Już teraz zapraszamy do lektury bieżącego wydania, dostępnego bezpłatnie po zalogowaniu: TUTAJ