Dobiega końca światowy szczyt klimatyczny COP 20 w Limie. Podczas dwutygodniowych obrad planowano wypracować nowe porozumienie klimatyczne oraz określić zobowiązania poszczególnych Państw wobec ograniczania zmian klimatycznych.

Możemy się więc spodziewać wytycznych dla każdego z krajów, mówiących o tym w jaki sposób walczyć z nadmierną emisją gazów cieplarnianych do otoczenia i minimalizować negatywne tego efekty.
Jerzy Buzek, który uczestniczył w obradach COP20 wypowiedział się na temat zobowiązań oraz realnych możliwości zaangażowania poszczególnych Państw w plany wobec ograniczenia globalnych zmian klimatycznych.


– Pamiętajmy, że pakiet klimatyczny może osiągnąć sukces tylko wtedy, kiedy będzie zróżnicowane stanowisko wobec każdego kraju europejskiego – mówił prof. Jerzy Buzek, były polski premier i były przewodniczący Parlamentu Europejskiego. – Łatwiej jest te wysokie cele realizować Francji, Szwecji czy Danii, a znacznie trudniej Polsce. W Europie to się już widzi i to się docenia. I o to dzisiaj chodzi na świecie. Musimy w skali świata inaczej potraktować tych, którzy się rozwijają, na przykład Chiny czy Indie, a inaczej tych, którzy są już rozwinięci, jak Stany Zjednoczone, Australia czy Kanada. – kontynuuje.


Dzisiaj, czyli 12 grudnia, na dzień przed zakończeniem obrad tegorocznego COP20 możemy spodziewać się więc utworzenia swego rodzaju mapy- planu na której wszystkie Państwa zadeklarują swój wkład w tworzenie nowej polityki klimatycznej, która przełoży się na wypracowanie zachowań proekologicznych.
Wczorajsze wystąpienie, Jerzy Buzek zakończył dość kontrowersyjnie.
Na pewno nie powinniśmy być jedynym obszarem, który tak mocno chroni klimat i obniża emisję, bo wtedy nie będziemy liderem, tylko samotnym biegaczem – uważa prof. Jerzy Buzek. – Lider to jest ktoś, za kim podążają inni, a jeżeli my mamy bardzo ambitny program, a inni są daleko w tyle, to już nie jesteśmy liderami, tylko samotnymi biegaczami. Jako samotny biegacz nie rozwiążemy problemów klimatycznych na Ziemi.