Jak zapowiedział wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz, długo wyczekiwana ustawa o Odnawialnych Źródłach Energii będzie gotowa już za dwa miesiące. Jednak równocześnie zastrzega, że rząd musi ważyć cele, jak i koszty.

Wielu inwestorów czekając na ustawę o OZE czeka również na zawarte w niej zapisy dotyczące wsparcia przeznaczonego dla morskich farm wiatrowych. Jednak z wypowiedzi wiceministra Pietrewicza wynika, że trudno jest osiągnąć konsensus, który zadowoli wszystkich uczestników rynku. Rząd chce rozwoju energetyki odnawialnej, jednak w sposób nie naruszający konkurencyjności innych obszarów gospodarki.     

Jednak z wypowiedzi senatora i wiceprzewodniczącego pomorskiej PO Kazimierza Kleina wynika, że politycy chcą rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Ponadto, dzięki wykazaniu, że w kolejnych latach koszty inwestycyjne w morskie farmy wiatrowej będą coraz niższe, porozumienie w tej sprawie jest coraz bliższe.   
 
W zupełnie innym świetle sprawę tę stawia wypowiedź Macieja Stryjeckiego, prezesa Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej. Zwrócił on uwagę, że deklaracje mówiące że wspierane będę tylko te gałęzie OZE, które pozwolą na osiągnięcie minimum zalecanego udziału OZE do roku 2020 w sposób najtańszy, zamkną drogę dla inwestycji w morską energetykę wiatrową. Choć takie rozumowanie nie do końca jest słuszne, ponieważ pierwsza morska farma wiatrowa na Bałtyku będzie mogła zostać oddana do użytku dopiero w 2020 roku i do tego czasu technologia ta nie będzie obciążała cen energii.   
 
Na dzień dzisiejszy z inwestycji w morskie farmy wiatrowe na Bałtyku zrezygnowały już portugalski EDPR oraz hiszpańska Iberdrola. A jeśli analizy wykażą nieopłacalność tego typu projektów, wówczas również PGE Energia Odnawialna nie podejmie się inwestycji.      
Źródło: Centrum Informacji o Rynku Energii