Uchwalona przez sejm i zaakceptowana przez senat nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii wciąż czeka na decyzję ze strony Prezydenta RP.  Jest jedną spośród trzech ustaw, które Prezydent wciąż analizuje. Nie jest wykluczone, że wyrazi swój sprzeciw. Kancelaria Prezydenta zamówiła ekspertyzę dotyczącą uchwalonych regulacji prawnych i otrzymała już odpowiedź – rekomendowane jest weto.

Szansa na odrzucenie kontrowersyjnej ustawy

Nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii (tzw. druk 1733, znany również jako Lex Energa) od dłuższego czasu budzi niepokój wśród przedstawicieli branży OZE. Wiąże się ona bowiem z ustaleniem górnej wysokości tzw. opłaty zastępczej, jaką firma sprzedająca energię ponosi wobec wytwórcy energii ze źródeł odnawialnych zamiast wykupienia tzw. certyfikatów pochodzenia (zielone i niebieskie certyfikaty). Skutkiem zmian określonych w nowelizacji jest urynkowienie opłaty zastępczej i powiązanie jej cenami świadectw pochodzenia energii. Według Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, ustawa będzie niekorzystna dla całej branży OZE, a szczególnie dla inwestorów energii wiatrowej. Firmy poniosą straty w wyniku konieczności renegocjacji umów długoterminowych, opartych o dotychczasową wysokość opłaty zastępczej. Zyskać mają jedynie spółki zajmujące się sprzedażą energii elektrycznej – szczególnie Energa, której akcje w ostatnim czasie wzrosły. Inwestorzy już teraz zaczynają dochodzić swoich interesów, wytaczając pozwy. Wiele podmiotów, w tym organizacje związanych z energetyką odnawialną, wystosowało apele do Prezydenta o weto. Teraz od jego decyzji zależy, czy kłopotliwa dla polskiej energetyki odnawialnej ustawa zostanie wprowadzona, czy nie.

Zmiany wprowadzane w pośpiechu

Projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii został zgłoszony i przegłosowany przez parlament w dość podobnych okolicznościach, jak ustawa o Sądzie Najwyższym. Obydwa projekty, zgłoszone 12 lipca do Sejmu trafiły jako poselskie. Oba przeszły przez obie izby parlamentu w bardzo szybkim tempie – bez poprawek w Senacie, gdyż nie mogłyby wtedy zostać przyjęte przed wakacjami posłów. Ustawę o Sądzie Najwyższym Prezydent Andrzej Duda zawetował w ubiegłym tygodniu. Nowelizacja ustawy o OZE nadal jest analizowana przez prezydenta – pomimo, że 11 innych ustaw, w tym np. ustawę zmieniające opłaty za wodę, zostało już podpisane.

Według Kancelarii Prezydenta czas na decyzję głowy państwa w sprawie nowelizacji ustawy o OZE upływa  18 sierpnia. Nie wiadomo jednak, czy nadal trwają konsultacje dotyczące tej ustawy. Z ekspertyzy zamówionej przez Kancelarię wynika, że Prezydent powinien zawetować ustawę i odesłać ją z powrotem do parlamentu.

Różnorodne zagrożenia wynikające z nowelizacji

Wiele osób związanych z rynkiem energii ze źródeł odnawialnych krytykuje nowelizację i ostrzega przed jej negatywnymi konsekwencjami. Być może będzie to przesłanką dla Prezydenta, aby sprzeciwić się decyzji parlamentu.  Krytycznie ustawę ocenił Prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Na etapie prac sejmowych –  prawdopodobnie po raz pierwszy w dwudziestoletniej historii tego urzędu –  nie został on zaproszony do udziału w posiedzeniu komisji rozpatrującej projekt.  W senacie – podczas ostatniego etapu prac nad ustawą –  Maciej Bando zwrócił uwagę, że projekt ma na celu ratowanie państwowych koncernów energetycznych przed skutkami umów, które zawierały. Jednocześnie projekt nie chroni interesów  na drugiej  strony – producentów energii ze źródeł odnawialnych. Prezes URE pytał: „Czy nie jest to o krok za daleko?”.

Projekt nowelizacji ustawy o OZE krytykowany jest również przez Konfederację Lewiatan, zarzucającą mu tworzenie znacznych utrudnień na polskim rynku energii ze źródeł odnawialnych. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej zwróciło się bezpośrednio do Prezydenta – -wystosowało apel o weto. Organizacje nie pozostają odosobnione w swoich obawach: również organy rządowe wyrażają niepokój. Ministerstwo Spraw Zagranicznych negatywnie ocenia określone w nowelizacji zmiany w prawie. Skutkiem wejścia w życie Lex Energa będzie bowiem zmiana sytuacji części wytwórców energii ze źródeł odnawialnych, która doprowadzi do rozwiązania ich umów długoterminowych z państwowymi koncernami. Konsekwencją przyjęcia takiej ustawy mogą być roszczenia odszkodowawcze inwestorów w stosunku do Skarbu Państwa – np. z Karty Energetycznej, czyli traktatu ratyfikowanego przez Polskę w 2000 roku. W ten sposób druk 1733 stanowi zagrożenie nie tylko dla inwestorów OZE, ale również dla Skarbu Państwa.

Sami zainteresowani oceniają jednak, że przyjęcie Lex Energa da im silniejsze podstawy do dochodzenia odszkodowania, niż toczące się już od kilku lat procesu z poszczególnymi koncernami energetycznymi. W praktyce wygrana zagranicznych inwestorów, którzy są dzięki tej umowie międzynarodowej chronieni, wcale nie jest pewna. W zbliżonych sprawach porażki wcześniej odniosły już rządy Węgier i Hiszpanii, co pozwala sądzić, że ryzyko dla Polski również jest duże.

Coraz mniejsze wsparcie dla prosumentów

Prawdopodobnie najbardziej bolesnym skutkiem ustawy będzie zmniejszenie wsparcia dla właścicieli ekologicznych elektrowni. Ten problem uderza także w małych inwestorów, którzy umów długoterminowych z państwowymi koncernami na zakup tzw. zielonych certyfikatów i tak nigdy nie mieli. Zamiast tego od kilku lat otrzymują już znacznie niższe wsparcie w postaci opłaty zastępczej oraz dotacji. O ile do tej pory mieli jeszcze nadzieje na wzrost cen certyfikatów – po wejściu w życie ustawy stracą perspektywę powrotu wyższych przychodów. Dzieje się tak, ponieważ ustawa określa górną granicę wysokości opłaty zastępczej, co ma wpływ na ceny uprawnień majątkowych związanych z energią odnawialną. Według Kamila Szydłowskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej  w Polsce jest ok. 800 małych rodzinnych firm, które zainwestowały w „zielone” elektrownie, a dziś dopłacają do nich z własnej kieszeni. To dla nich nowelizacja jest szczególnie niekorzystna. Godzi to we wcześniejsze cele rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce – miała się ona skupiać na rozwoju generacji rozproszonej. Do tej pory udział mikroinstalacji w ogólnej strukturze energii wytwarzanej z OZE systematycznie wzrastał. Teraz, wskutek coraz mniejszego wsparcia dla prosumentów, tendencja ta może zostać zachwiana.

Źródło: Wysokie Napięcie, Biznes Alert

 

Redakcja GLOBEnergia