W zeszłym roku w energetykę odnawialną – głównie ze słońca i wiatru – zainwestowano na świecie stosunkowo dużo, bo 270 miliardów dolarów.

Od 2000 roku koszt produkcji energii elektrycznej ze słońca spadł o 75%. Jak pokazują analizy – nie są to jeszcze ostateczne ceny. 
Systemy oparte na odnawialnych źródłach energii (nie uwzględniając dużych elektrowni wodnych) pokrywają dziś jedną dziesiątą światowego zapotrzebowania na energię elektryczną, a do roku 2030 udział ten ma wzrosnąć do jednej piątek. 
Światowy trend jest tak wyraźny przede wszystkim dzięki dopłatom rządowym. Jak pisze w swoim raporcie „The Economist”  – nawet jeśli dopłaty zmaleją, to i tak produkcja elektryczności ze słońca będzie rosła. 
 
O ile polityka energetyczna świata zmierza w pozytywnym kierunku, to nasz kraj jest na początku drogi do realizacji planów klimatycznych. Cały czas trwają analizy polityki energetycznej do 2030 roku, a polityka energetyczna do 2050 roku zostanie ogłoszona dopiero po szczycie klimatycznym w Paryżu, który odbędzie się w grudniu. 
 
Trudno oczekiwać rewolucji i dynamicznych zmian. Nie się też co oszukiwać. Według scenariusza węgiel będzie nadal podstawą bezpieczeństwa energetycznego i głównym paliwem dla elektroenergetyki i ciepłow-nictwa, choć jego udział będzie się zmniejszał. Spadek ten może oznaczać ograniczenie produkcji węgla i potrzebę dalszej restrukturyzacji sektora wydobywczego. Udział każdego innego niż węgiel źródła energii w bilansie ma wynosić 15-20 %. Wniosek jest jeden – najważniejsze, żeby energii nie zabrakło! 
 
Źródło: The Economist, money.pl