Według analityków The Bloomberg New Energy Finance, za kilka lat w Polsce dojdzie do prawdziwej rewolucji motoryzacyjnej. Prognozowania wskazują, że ceny pojazdów elektrycznych w naszym kraju w 2015 roku będą zbliżone – jeśli nie takie same – do cen pojazdów spalinowych. Koszty produkcji aut na prąd systematycznie spadają. Coraz więcej marek oznajmia wprowadzenie nowych modeli elektrycznych i hybrydowych, a niektóre deklarują nawet całkowitą rezygnację z produkowania pojazdów spalinowych.

Pozytywne zmiany na rynku motoryzacji

Statystyki obrazują spory wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Ich udział w europejskim rynku motoryzacji wynosi już 5%. W Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten jest znacznie wyższy i wynosi aż 8%. Wzrastający popyt na pojazdy elektryczne obserwuje się również w Chinach. Mimo optymistycznych statystyk, Polska wciąż pozostaje w tyle pod tym względem. W ubiegłym roku na świecie sprzedano 50 tysięcy Nissanów Leafów, z czego tylko 27 sztuk w Polsce. Upowszechnieniu samochodów elektrycznych sprzyja postęp techniczny, umożliwiający większe możliwości magazynowania energii. Rezultatem jest tworzenie baterii, dzięki którym pojazdy te mają coraz większy zasięg.  Zastosowanie baterii z materiału stałego, która ładuje się w ciągu kilku minut przez Toyotę również będzie swoistym krokiem milowym. Wraz z upowszechnieniem technologii elektromobilności rozwija się infrastruktura, mająca ułatwić i upowszechnić ten typ transportu. Do końca roku 2018 w Polsce ma powstać 75 stacji szybkiego ładowania przy najważniejszych szlakach komunikacyjnych, które wykona Green Way. Utworzenie punktów ładowania zapowiedzieli również przedstawiciele sieci Lidl. Sporo takich urządzeń powstało w ostatnim czasie przy galeriach handlowych.

Cena pojazdów największą przeszkodą dla Polaków

Wiele osób chciałoby posiadać przyjazny środowisku samochód, lecz nie dysponuje wystarczającymi środkami samochodowymi pozwalającymi na jego zakup. Podobne zjawisko obserwowane jest na całym świecie, ale w naszym kraju jest szczególnie intensywne. Pod względem popytu na samochody, polski rynek nabywczy kuleje. Wiele poruszających się po naszych drogach pojazdów ma kilkanaście lat. Dużą popularnością cieszą się samochody sprowadzane zza granicy. W takich warunkach trudno mówić o promowaniu samochodów elektrycznych.

Przeciętnemu Polakowi samochód elektryczny zazwyczaj kojarzy się z luksusem dla wybranych, np. ultranowoczesnymi modelami Tesli. Trudno się dziwić, przez wiele lat pojazdy takie były kilkukrotnie droższe od konwencjonalnych samochodów. Mimo to świadomość społeczna powoli rośnie, wraz ze staraniami poszczególnych marek, aby na rynku pojawiało się coraz więcej modeli aut zasilanych energią elektryczną.

Nie brakuje chętnych na samochody elektryczne, jednak dla większości polskich kierowców wciąż pozostają one w sferze marzeń. Właściciele pojazdów na prąd podkreślają, że są one niezwykle tanie w eksploatacji: nie wymagają wymieniania wielu części, np. rozrządu, gdyż… nie mają takich elementów. Są po prostu inaczej skonstruowane. Nie ma konieczności przeprowadzania kosztownych przeglądów, a wizyty w warsztacie ograniczone są wyłącznie do przypadków, gdy coś się zepsuje – a nie psuje się często. Według właściciela Tesli model S, koszt  prądu potrzebnego do przejechania 100 km to ok. 11 zł (w każdym razie, mieści się w przedziale 8 – 15 zł).   To znaczna różnica w porównaniu z cenami „tradycyjnego” paliwa. Wyżej wymienione powody sprawiają, że kiedy tylko ceny pojazdów spadną, może pojawić się ogromny popyt na tego typu auta.

Moment, na który wszyscy czekają

Według prognoz analityków, upragniony moment zrównania się cen samochodów elektrycznych ze spalinowymi w naszym kraju nastąpi w 2025 bądź w 2026 roku. Prognozy te są oparte na realnych statystykach i danych dotyczących spadku cen baterii i części, zmian w całej branży automotive, strategii przyjmownych przez producentów oraz udziału aut elektrycznych w światowej motoryzacji. Warto wspomnieć, że Francja, Norwegia i Niemcy zapowiedziały wprowadzenie za 15 – 25 lat całkowitego zakazu rejestrowania samochodów z napędem spalinowym. Jeśli ceny aut bezemisyjnych w Polsce rzeczywiście spadną do poziomu cen konwencjonalnych pojazdów, być może również w przyszłości doczekamy się takich regulacji.

Redakcja GLOBEnergia