Eksperci Ernst & Young opracowali miarę atrakcyjności krajów dla rozwoju energetyki odnawialnej. W światowym rankingu Polska zajęła 12. miejsce.

Wyprzedzamy między innymi Koreę Południową, Holandię, Danię i Norwegię. Miejsca na podium rankingu zajęły kolejno Chiny, USA i Niemcy.

Wśród atutów Polski wymienia się bardzo dobre warunki naturalne do rozwoju energetyki wiatrowej, szczególnie na lądzie, oraz ambitne plany rządu zakładające, że do 2020 roku 15% energii wytwarzanej w kraju będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. Pochodną tych planów jest fakt, że inwestorzy w Polsce mogą liczyć na atrakcyjne warunki rządowego wsparcia projektów budowy elektrowni opartych na Odnawialnych Źródłach Energii. – Dzięki funduszom UE inwestorzy mogą w Polsce korzystać z dofinansowania na projekty dotyczące wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. Co istotne budżet dla inwestorów przekraczał 1,5 miliarda PLN, dzięki czemu wiele z tych kapitałochłonnych przedsięwzięć mogło uzyskać wsparcie finansowe i przeistoczyć się z projektów w realne instalacje – mówi Paweł Tynel, Dyrektor w Dziale Dotacji i Ulg Inwestycyjnych Ernst & Young.

Atrakcyjność Polski dla rozwoju energetyki wiatrowej potwierdzają statystyki. W 2010 roku w naszym kraju dzięki elektrowniom wiatrowym powstało 382 MW nowych mocy wytwórczych – ponad dwukrotnie więcej niż w roku 2009. Łączna moc zainstalowana elektrowni wiatrowych wyniosła na koniec minionego roku 1,1 GW, co plasuje Polskę wśród czołówce 8 krajów w UE pod względem mocy zainstalowanej w elektrowniach wiatrowych.
– Po bardzo istotnym wzroście mocy z elektrowni wiatrowych w roku 2010, dane rynkowe mówią o kolejnych 300 MW projektów w fazie zaawansowanej. Do tego zakładając kolejne 8 GW w fazie tak zwanego developmentu daje realne szanse na osiągniecie mocy w granicach 13 GW do końca roku 2020 – mówi Przemysław Krysicki, Dyrektor w Grupie Energetycznej w Dziale Doradztwa Biznesowego Ernst & Young.

Zdecydowany minus Polski jako kierunku inwestycji w energetykę odnawialną to natomiast przestarzała i słabo rozwinięta sieć energetyczna. Jest to jedna z przyczyn braku inwestycji w energetykę wiatrową typu offshore – czyli farmy wiatrowe na morzu. Drugi powód, dla którego te inwestycje są dopiero w planach to ograniczenia ekologiczne i bariery administracyjne. – Rozwój farm typu offshore był w Polsce ograniczony ze względu na brak precyzyjnych przepisów administracyjnych regulujących możliwość budowy tego typu instalacji na morzu. Niedawna nowelizacja ustawy o obszarach morskich wypełniła tę lukę, ale jednocześnie przyniosła niespodziewane ograniczenia dla inwestycji offshore. Co więcej takie inwestycje są istotnie droższe od tradycyjnych farm wiatrowych ze względu na konieczność stosowania innych technologii. Dodatkowo, pomimo ograniczeń zakazu budowy farm w odległości mniejszej niż 12 mil morskich od brzegu, można się spodziewać aktywnego uczestnictwa organizacji ekologicznych w ramach konsultacji społecznych – komentuje Przemysław Krysicki.
Polska została również sklasyfikowana na 26. miejscu (na 35 sklasyfikowanych krajów) w rankingu dotyczącym atrakcyjności państw do rozwoju energetyki słonecznej.

O indeksie atrakcyjności krajów dla rozwoju energetyki odnawialnej
Wpływ na punktację w rankingu atrakcyjności krajów dla rozwoju energetyki odnawialnej mają takie czynniki jak: krajowe regulacje w sektorze energii, poziom rozwoju sieci i jej dostosowanie do wymagań energetyki odnawialnej, dostępność kapitału, ulgi i dotacje na rozwój energetyki odnawialnej, perspektywa rozwoju rynku, klimat podatkowy, obecna infrastruktura oparta o OZE, jakość zasobów naturalnych, skala realizowanych projektów inwestycyjnych. Każdy z krajów mógł zdobyć 100 punktów. Chiny, które znalazły się na pierwszym miejscu, zdobyły ich 71. Polsce przyznano 47. W rankingu zostały wzięte pod uwagę warunki dla rozwoju inwestycji opartych o takie źródła odnawialne jak: wiatr, słońce, źródła geotermalne i biomasa.

Źródło: Ernst & Young