Szacuje się, że za 185 lat węgla do pieca nie wrzucimy. Będzie go jak na zawołanie i będzie drogi. Dwudziestolatek mając siedemdziesiąt lat przekona się, że cena uranu drastycznie wzrośnie. Jego obecne zasoby wyczerpią się za 50 lat. A co ze stacją benzynową? Przy obecnym zużyciu ropy za 44 lata zmieni nazwę na stację akumulatorową. Może lepiej na stację energii?

 

Wiało na Ziemi 570 mln lat temu w erze paleozoicznej, dziś wieje i będzie wiało w przyszłości, nawiązując do słów klasyka, do „końca świata i jeden dzień dłużej”. Patrząc z tej perspektywy obecne surowce energetyczne, to mała stacja na drodze rozwoju ludzkości. Zasoby węgla, tak samo jak złoża ropy naftowej i gazu, powstawały głównie w epoce karbońskiej. Zanim zostały przez nas „puszczone z dymem” przez miliony lat przybierały właściwą formę. I co dalej?

 

Rozwiązanie podpowiedziała sama natura, to Odnawialne Źródła Energii. Teoretycznie dostępna energia źródeł odnawialnych w porównaniu z aktualnym światowym zapotrzebowaniem prezentuje się ciekawie. Według analizy przeprowadzonej przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda (USA) potencjalnie energia wiatru mogłaby zaspokoić 60 razy aktualnego zużycia energii przez ludzkość, natomiast energia słoneczna prawie 6000 razy. Obecnie w cenie są proste rozwiązania, skuteczne w dni pochmurne i słoneczne.

 

Polska jest na samym początku drogi, która w przyszłości zadecyduje o konkurencyjności wielu światowych gospodarek. Już teraz udział energetyki węglowej w produkcji energii elektrycznej w Unii Europejskiej wynosi tylko 27 proc. W Polsce natomiast 90 proc. Zdaniem Christiana Kjaera, dyrektora generalnego Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA) nasz kraj powinien wykorzystać energetykę odnawialną jako koło napędowe dla całej gospodarki. Tylko jedna elektrownia wiatrowa o mocy 2 MWh pokrywa roczne zużycie energetyczne ponad 1300 gospodarstw domowych. Turbina wytwarza 50 razy więcej prądu niż potrzeba do jej budowy i funkcjonowania przez wszystkie lata. W Polsce, do 2020 roku, planuje się uruchomienie elektrowni wiatrowych o łącznej mocy 6464 MW. Oznacza to zwiększenie mocy o cztery razy względem stanu z 2011 roku (1616 MW). W tym czasie w Niemczech siłownie wiatrowe produkowały 29 060 MW, a w Hiszpanii 21 674 MW.

 

Do jakich wniosków dochodzimy? Wiatr gwiżdże nad naszymi głowami. Nasza głowa w tym aby prąd powietrzny przerobić w prąd elektryczny. Słyszymy, że elektrownie wiatrowe są drogie, a prąd dotowany. Zobaczmy więc, jakie są koszty emisji dwutlenku węgla. Według Europejskiej Agencji Środowiska każdego roku obciążenie spowodowane zanieczyszczeniem środowiska kosztuje polską gospodarkę od 11 do 18 mld euro. Tylko elektrownia węglowa w Bełchatowie emituje więcej CO2 niż Litwa i Łotwa łącznie. A ile CO2 emituje turbina wiatrowa, wszystkie turbiny w Europie? 0,00 tony. Słownie: zero.

 

W Wolinie w Zachodniopomorskiem wiatr wieje przez 300 dni w roku. Około 60 proc. terytorium Polski posiada warunki do wykorzystania wiatru, jako źródła czystej energii. „Uprzywilejowanymi” rejonami są: środkowe, najbardziej wysunięte na północ części wybrzeża od Koszalina po Hel, Wyspa Uznam, Suwalszczyzna, środkowa Wielkopolska i Mazowsze, Beskid Śląski i Żywiecki oraz Bieszczady i Pogórze Dynowskie. W tych rejonach na wysokości 50 metrów średnioroczna prędkość wiatru osiąga 6m/s. Wieje, ale i może kręcić śmigłem na rzecz społeczności lokalnych. Szacuje się, że w 2020 roku z tytułu podatku od nieruchomości (elektrowni wiatrowych) do kas gminnych może wpłynąć 212 mln złotych. Przychody rolników, na których gruntach stać będą wiatraki, wyniosą około 100 mln zł. Powoli zaczynamy akceptować sąsiedztwo farm wiatrowych. Ponad trzy czwarte Polaków mieszkających w ich pobliżu uważa, że wiatraki nie mają wpływu na ich zdrowie. Tak wynika z badania dotyczącego społecznej akceptacji dla elektrowni wiatrowych przeprowadzonego przez Millward Brown SMG/KRC w kwietniu br. Problem nie leży po stronie technologii, tylko ludzi… a wiatr wieje nad ich głowami i na to wszystko gwiżdże.

 

Źródło: PSEW