Jak się okazuje budowa farm wiatrowych jest tematem bardzo kontrowersyjnym i może wywołać burzliwe spory. Na moje nieszczęście, w ostatnim czasie miałem okazję brać udział w jednym z nich.

Moimi rozmówcami były prawdopodobnie osoby po studiach w zakresie ochrony środowiska i szeroko pojętej ekologii. Tym bardziej jednak dziwią mnie argumenty przedstawiane przez nich w trakcie sporu.
Zacznijmy od początku. Omawiając aspekty i problemy towarzyszące odnawialnym źródłom energii oraz ogólnie idei poszanowania energii, doszliśmy do energetyki wiatrowej i pojawił się problem, mimo że w kwestii pozostałych rodzajów OZE mieliśmy niemal identyczne zdanie. Podzieliliśmy się więc na dwa zwalczające się obozy i okopani argumentami broniliśmy swoich idei, w moim przypadku idei wykorzystywania na coraz większą skalę energii wiatru. Domyślacie się Państwo, że dla moich rozmówców energetyka wiatrowa stanowi zło czyhające w każdym miejscu, gdzie wieje wiatr. Moja irytacja nie byłaby aż tak duża, żeby podjąć temat publicznie ale, można w to wierzyć lub nie, głównym argumentem przeciwko wykorzystaniu energii wiatru okazało się szpecenie, ewentualnie całkowite zdewastowanie krajobrazu (konkretnie chodzi o farmę wiatrową na Suwałkach).

To nie wszystko, wiatraki nie tylko zniszczyły piękny i dziki krajobraz, ale przyczyniły się tym samym do mniejszego zainteresowania turystów regionem, co z kolei przełożyło się na zwiększenie bezrobocia. Być może argumenty te mają pewną zasadność – są przykłady na świecie, gdzie postawienie dużej ilości wiatraków zniszczyło krajobraz, jest to rzecz subiektywna. Muszę jednak przyznać, że taka sytuacja nie ma miejsca na Suwałkach.(…)

Wojciech Luboń
GLOBEnergia  

Czytaj całość w GlobEnergia 3/2012