Czy Wielka Brytania stanie się wiatrową potęgą?

Według analityków z Aurora Energy Research, w ciągu najbliższych lat w Wielkiej Brytanii powstaną dziesiątki instalacji OZE, które będą mogły funkcjonować na zasadach rynkowych, bez dopłat.

Rozrost energetyki wiatrowej ma doprowadzić do sytuacji, w której wykorzystanie gazu ziemnego do produkcji elektryczności będzie po prostu nieopłacalne. Pierwotne plany rządu zakładały stworzenie 22 GW dodatkowych elektrowni gazowych do 2030 roku. Obecnie wartość ta została zmniejszona do 7 GW, a według Aurora Energy Research, nie powinna przekroczyć nawet gigawata.

Mimo wyjścia z Unii Europejskiej, OZE w Wielkiej Brytanii wciąż trzyma się dobrze. W ostatnią sobotę wiatraki zaspokoiły 44% zapotrzebowania na prąd, osiągając rekordową moc 14 GW. Możliwość sprzedaży wygenerowanego prądu po cenie rynkowej ma przyciągnąć inwestorów, których wkład jest szacowany nawet na 20 miliardów funtów. Zarówno morskie, jak i naziemne instalacje wiatrowe dobiją do cen rynkowych już w 2025 roku.

Aurora Energy Research nie jest jedyną organizacją, która wysunęła takie wnioski. W podobnym tonie wypowiada się Vattenfall. Jakiś czas temu szwedzkiemu koncernowi udało się wygrać duńską aukcję energetyczną, która zakładała oddawanie wygenerowanej energii po cenie rynkowej. Firma uważa, że już w 2022 roku będzie w stanie oddać do użytku instalacje zdolne do produkcji prądu bez żadnych dopłat.

Dlaczego akurat „wiatraki” mają stać się głównym OZE Wielkiej Brytanii? Powodów jest kilka. Pierwszy z nich to łatwy dostęp do morza, który niesie szansę na popularyzację offshore. Ponadto ciągle tworzone są silniejsze turbiny (Senvion zapowiedział już wersję 12MW). Ostatnim argumentem jest duży spadek cen na rynku magazynowania energii. Instalacje wiatrowe, które powstaną na przełomie lat 2020 – 2030 najprawdopodobniej będą w takie systemy wyposażone.

Do roku 2030 w Wielkiej Brytanii zostanie utworzone ponad 18 GW instalacji OZE, które będą funkcjonować bez dopłat. Ponad połowę tej mocy zapewni energetyka wiatrowa. Wyprzedzi ona fotowoltaikę, która zmaga się z problemami od czasu ucięcia subsydiów w 2015 roku.

Źródło: The Guardian

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia