Australijski premier Tony Abbott jest przeciwny instalowaniu elektrowni wiatrowych i może zagrozić największemu projektowi o wartości 2 mld dolarów, który ma powstać na północy kraju.

 
Konserwatywny premier Abbott został zagorzałym przeciwnikiem farm wiatrowych, które opisuje jako „brzydkie” i „głośne”.  Prowadzi również dynamiczną kampanię na rzecz energetyki węglowej. Taka postawa stawia go w opozycji do innych rządów takich krajów jak Stany Zjednoczone i Chiny, które stawiają sobie bardzo ambitne cele w zakresie ochrony środowiska.
 
Swoją wrogość do wiatraków, Abbott, który nazwał niedawno węgiel „dobrem ludzkości” udowodnił podczas konferencji klimatycznej w Paryżu, podczas której zasugerował, że farmy wiatrowe są szkodliwe dla zdrowia.
 
Wcześniej Abbott rozgniewał ministra gospodarki, pozwalając na budowę kopalni węgla, na gruncie rolniczym, wysokiej klasy, której budowa pochłonie 1 bilion dolarów.  
Samantha Hepburn, profesor prawa na Uniwersytecie Deakin zauważa, że rząd Abbott skutecznie dotuje firmy oparte na paliwach kopalnych: „Potrzebujemy struktury energetycznej i wiatr jest jej istotnym elementem. Sektory oparte na energetyce odnawialnej wymagają dotacji i bez wsparcia nie przetrwają.
 
„Dyrektywa Clean Energy Finance Corporation (CEFC) daje duże pole do działania w zakresie rozwoju technologii opartych na źródłach energii odnawialnej, takich jak wiatr i słońce”, powiedział Tim Stephens, profesor prawa międzynarodowego na Uniwersytecie w Sydney.
 
Nowa dyrektywa (CEFC) mówi, że zaniechanie inwestowania w farmy wiatrowe i słoneczne jest  sprzeczne z jej zapisami.
 
Źródło: Reuters