Trwa obecnie XXIII Forum Ekonomiczne w Krynicy. Uczestnicy dyskusji o systemach wsparcia dla energetyki. Ich zdaniem Wsparcie niezbędnych dla bezpieczeństwa inwestycji w energetyce nie musi oznaczać podwyżek cen energii. Wśród rozwiązań wymieniali kontrakty długoterminowe i rynek mocy.

Dyskusja została otwarta przez Ministra Gospodarki Narodowej Janusza Piechocińskiego. Na wstępie porównał on sytuację polskiego rynku energetyki do dylematów PGE w stosunku do nowych bloków w Opolu – z jednej strony są one potrzebne dla zapewnienia bezpiecznego działania sieci, z drugiej – inwestycja ta z punktu widzenia czysto biznesowego jest obecnie nierentowna. Wiceminister Piechociński przypomniał, że wkrótce Polskę czekać będzie wyłączenie najstarszych źródeł, a inwestowanie w nowe jest nieopłacalne. Za kilka lat, gdy wzrost gospodarczy przyspieszy do 3% czy 4% rocznie, energii może zacząć brakować, a energia bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność – mówił Piechociński.

Polska dalej chce być wytwórcą i eksporterem energii elektrycznej. Pytanie zatem brzmi, jaki mechanizm wprowadzić, by podtrzymać zainteresowanie kapitału, w tym prywatnego, potrzebną modernizacją i budową nowych źródeł – powiedział Piechociński. Przychodzi czas na doprecyzowanie mechanizmów, które będą stymulować inwestycje i ograniczać ryzyka, aby kapitał chciał współpracować w realizacji celów państwowych – mówił o zamiarach rządu wicepremier.

Chcemy działać na rzecz bezpieczeństwa energetycznego, ale chcemy też uniknąć zagrożeń na rynku energii, które wystąpiły w innych krajach – deklarował prezes PGE Krzysztof Kilian. Te zagrożenia to m.in. priorytet w dostępie do sieci dla źródeł odnawialnych (OZE), które np. w Niemczech i Czechach rozwijają się za szybko, obniżają ceny energii i wypychają inne źródła z rynku, nie podnosząc jednocześnie bezpieczeństwa dostaw – wskazał prezes RWE Polska Filip Thon. I nic nie wskazuje, że ceny energii tam wzrosną – dodał.
W ocenie Dariusza Lubery – prezesa Taurona chodzi o wypracowanie takiego modelu rynkowego, który w przyszłości umożliwi sprzedawanie energii po rozsądnych cenach. Lubera zwrócił uwagę, że dzisiejsza sytuacja, gdy „ceny energii nie uwzględniają wszystkich jej kosztów”, może zakończyć się w pewnym momencie niekontrolowaną podwyżką.
Piechociński przypomniał, że od 2014 r. powinny pojawić się w Polsce pewne elementy rynku mocy, czyli mechanizmu wsparcia, w którym wytwórcy są oddzielnie opłacani również za gotowość ich źródeł do zapewnienia odpowiedniej mocy w określonym momencie. To wcale nie musi oznaczać podwyżek cen; wszystko zależy od efektywności tego procesu, optymalizacji działań przedsiębiorstw – przekonywał Kilian. Chodzi o gwarancję, że klient zapłaci za prawdziwy koszt systemu, który rozłoży w czasie ryzyko niekontrolowanego ruchu cen – dodał natomiast Lubera.
Przy politycznej woli i konsensusie pierwsze mechanizmy ograniczające ryzyko mogą zacząć działać od przyszłego roku – ocenił specjalista od energetyki prof. Władysław Mielczarski. Zwrócił też uwagę, że dobrze zaprojektowany mechanizm wsparcia nie oznacza automatycznie wzrostu ceny energii. Dotyczy tylko wzrostu w pewnej sytuacji, która wcale nie musi się zdarzyć – podkreślił Mielczarski.

Krzysztof Rozen z firmy doradczej KPMG zwrócił uwagę na konieczność politycznej stabilności przy wprowadzaniu systemów wsparcia. Przypomniał, że taki system w Wielkiej Brytanii zaprojektował rząd labourzystowski, a bez zmian wdraża obecny, konserwatywno-liberalny. Podkreślił też, że kontrakty różnicowe, na których swój rynek chcą oprzeć Brytyjczycy, to ta sama idea wsparcia, co istniejące w latach 90. W Polsce kontrakty długoterminowe (KDT), rozwiązane na żądanie UE. System KDT na początku funkcjonował prawidłowo; przestał działać poprawnie, gdy opanowały one 80%. rynku – podkreślił Rozen.
Źródło: Forbes