Według projektu PEP2040 w ciągu kilkunastu lat najstarsze elektrownie węglowe zostaną zamknięte. Sukcesywnie muszą zastępować je elektrownie bardziej przyjazne środowisku.
Jak twierdzi Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Strategii Energetycznych (DISE), biorąc pod uwagę sytuację energetyczną Polski, rozsądnym będzie połączenie wielkoskalowego OZE i energetyki konwencjonalnej.

Potrzebujemy zielonej energii!

Polskie elektrownie są u kresu swojego życia. Ponad połowa dziś pracujących jednostek wytwórczych (ok. 54 proc.) działa od ponad 30 lat. To oznacza, że do 2035 r. z eksploatacji zostaną wycofane bloki o łącznej mocy blisko 20,5 GW. Choć jednostki węglowe, które będą oddawane do eksploatacji w kolejnych miesiącach, produkują energię ze znacznie wyższą sprawnością niż ich poprzednicy (nawet 46 proc. wobec 30-33 proc.), to i tak będą w stanie pokryć jedynie około 20 proc. szczytowego zapotrzebowania na moc w kraju.

Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) uważa, że aby zapewnić wystarczającą ilość energii do rozwoju gospodarczego potrzebujemy dziś każdego rodzaju energii – zarówno tej zielonej, by wypełnić unijne zobowiązania, i tej z paliw kopalnych stanowiącej dziś zabezpieczenie pracy odnawialnych źródeł.

Wyłączanie bloków węglowych i brak decyzji o budowie nowych mocy jest skutkiem zaostrzających się na poziomie unijnym norm środowiskowych, w tym tzw. konkluzji BAT (od ang. Best Available Technology, nakazujących stosowanie najlepszych dostępnych na rynku technologii). Owe standardy nie są przy tym dane raz na zawsze, tylko co kilka lat będą podkręcane. Dodatkowo, rosną koszty eksploatacji elektrowni węglowych ze względu na drożejące paliwo i uprawnienia do emisji CO2.

Nadzieją OZE!

Nadzieję na tańszą energię daje energetyka odnawialna, w tym wiatrowa i słoneczna. Koszty tych technologii spadają najszybciej ze względu na olbrzymi przyrost mocy na całym świecie. W energetykę wiatrową inwestują dziś największe gospodarki m.in. Chiny (posiadały 187,7 GW w wietrze pod koniec 2017 r.), Stany Zjednoczone (88,9 GW) czy Niemcy (56,2 GW). W skali globalnej łączna moc zainstalowana w elektrowniach wiatrowych sięgnęła 540 GW pod koniec 2017 r.

Do tej pory energetyka wiatrowa w Polsce rozwijała się najdynamiczniej ze wszystkich
alternatywnych sposobów wytwarzania energii. Udział mocy w turbinach na lądzie w 2016 r., kiedy zanotowano największy w historii przyrost mocy odnawialnych, sięgnął 72,1 proc. przy łącznie blisko 8,02 GW.

W przyszłości rząd chce dać szansę ich rozwoju na Bałtyku. W projekcie Polityki energetycznej Polski, którą przedstawiono do konsultacji, przewidziano ponad 10 GW mocy z morskich farm do 2040 r. Ich włączenie do struktury wytwarzania energii tzw. miksu energetycznego będzie stymulować wzrost gospodarczy.

Rozwój tego sektora zapewni dodatkowe 60 mld zł z podatków do budżetu państwa. Skorzysta też rodzimy przemysł, który już dziś jest gotowy dostarczać elementy morskich turbin i infrastruktury o wartości połowy całej takiej inwestycji. W najbliższych latach ten potencjał wzrośnie nawet do 90 proc., a wokół sektora stworzy się 77 tys. nowych miejsc pracy.

To się opłaca!

Przykład niemiecki pokazuje, że wytworzenie energii z farm wiatrowych może kosztować tyle co produkcja z węgla brunatnego. Wynika to z prognoz wyceny wytwarzania energii metodologią LCOE (Levelized Cost of Electricity) przy założeniu (tu można podać jakie założenia przyjęto dla paliw czy CO2). Utrzymanie farm wiatrowych na lądzie jest racjonalne także ze względu na istniejącą już infrastrukturę. Ze względu na strukturę wiekową sieci (ze średnią przekraczającą 30 lat), tu także konieczne są inwestycje. Niezbędne jest wzmocnienie zdolności przesyłowych do poziomu pozwalającego na spełnienie wymaganych wskaźników udziału OZE w bilansie energetycznym kraju tak aby była w stanie przesłać energii elektryczną wyprodukowaną przez farmy wiatrowe na morzu.

W kontekście budowy farm na Bałtyku należy natomiast pomyśleć o budowie sieci morskiej. Plany energetycznych koncernów w Polsce świadczą o tym, że w przyszłości odejdą one od budowania dużych jednostek wytwórczych.

Powstawać będą mniejsze elektrownie i elektrociepłownie, które w sposób bardziej elastyczny dostosowywać się będą do zmiennej pracy odnawialnych źródeł. Rozproszony model sprzyjać będzie ograniczeniu kosztów (wskutek mniejszych strat na przesyle energii na duże odległości) i jednocześnie zacieśnieniu współpracy między zieloną energetyką i tą z paliw kopalnych. Te ostatnie nie będą tak często odstawianie i ponownie uruchomiane, co wpłynie na wydłużenie żywotności i zmniejszy awaryjność jednostek.

Źródło: Współpraca konwencjonalnych źródeł węglowych i wielkoskalowego OZE -raport Ministerstwa Energii

Redakcja GLOBEnergia