Zasadniczą przeszkodą w rozwoju rynku odnawialnych źródeł energii, takich jak wiatraki czy fotowoltaika, jest – oprócz ceny – ich zależność od bardzo zmiennych warunków zewnętrznych. Niewykluczone jednak, że problem ten uda się w niedalekiej  przyszłości rozwiązać poprzez mariaż OZE z pojazdami elektrycznymi.

Z  pewnością  marzeniem  wielu  osób  jest  posiadanie  własnej  przydomowej  siłowni słonecznej lub wiatrowej, która  pozwoliłaby na całkowitą niezależność  energetyczną.  Technicznie  realizacja  takiego  celu  jest  nie  tylko  możliwa,  ale wręcz dosyć prosta – oprócz przewymiarowanego  źródła  zasilania  potrzebny byłby dodatkowo akumulator  energii  –  chemiczny  lub  kinetyczny  –  o  odpowiednio  dużej  pojemności.  Niestety  urzeczywistnienie  marzeń  często sporo kosztuje i nie inaczej jest  w tym przypadku. Koszt budowy instalacji  pracującej  jako  wyspa  byłby  dziś  ogromny, czyniąc całe przedsięwzięcie  absolutnie nieekonomicznym. (…)

Jeżeli dla przykładu założymy, że zużywamy miesięcznie poniżej 400 kWh,  teoretycznie  do  zasilania  wystarczyłaby nam siłownia słoneczna o mocy nominalnej 10 kW, która w ciągu roku statystycznie wyprodukuje więcej energii  niż wynoszą nasze potrzeby. Załóżmy  ponadto,  że  chcielibyśmy  posiadać  rezerwę  zasilania  na  tydzień  pracy  lub  nawet  dłuższy  okres w wariancie racjonowania zużycia,  aby  do  minimum  ograniczyć  pobieranie  energii  z  sieci  elektroenergetycznej.  Na  same  akumulatory  litowo-jonowe  (100  kWh)  musielibyśmy  dziś  wydać  minimum  150 tys. zł. Jest to kwota zaporowa.  Nawet  pakiet  50  kWh,  pozwalający  na  zasilanie  budynku  w  nocy   i  w  krótkich  przerwach  pracy  OZE,  jest dziś zbyt drogi.(…)

Wybiegając w przyszłość o 5–10 lat  możemy jednak oczekiwać, że na rynku zaczną pojawiać się częściowo zużyte pakiety akumulatorów litowo-jonowych, pochodzące z samochodów  elektrycznych  i  hybrydowych  typu  plug-in. Już dziś na świecie jeździ ich  około 150 tys. W ciągu 5 lat produkcja  aut z pakietami powyżej 16 kWh może  wzrosnąć z ponad 50 tys. do 500 tys.  sztuk  rocznie  (odpowiednik  160  tys.  pakietów 50 kWh). Akumulatory te wciąż będą sprawne, chociaż ich pojemność może być   o około 20–30% niższa od oryginalnej.  Tysiące używanych pakietów najprawdopodobniej  będzie  można  nabyć   w całkiem atrakcyjnych cenach, szczególnie że także ceny nowych akumulatorów litowo-jonowych nieustannie  spadają. Obecne ceny w zależności od  typu i wykonania ogniw mogą wahać  się od 400 do 750 USD/kWh. Niewykluczone, że od 2020 roku buforowe pakiety  używanych  akumulatorów  litowo-jonowych będą kosztowały mniej  niż jedną trzecią obecnej ceny (np. 50  kWh za 25 tys. zł), co przybliżyłoby nas  do  szerszego  wykorzystania  siłowni  słonecznych  i  wiatrowych  na  zasadach wolnorynkowych bez państwowego  interwencjonizmu.  Magazynowanie  energii  przy  okazji  uodporni  nasze domy na krótkotrwałe przerwy  zasilania sieci, które przecież również  się  zdarzają.  Głównymi  odbiorcami  stacjonarnych magazynów energii na  początku  najprawdopodobniej  będą  sieci elektroenergetyczne i firmy.(…)

produkcja energii
Podsumowując, należy stwierdzić,  że od etapu idei połączenia odnawialnych  źródeł  energii  z  samochodami  elektrycznymi  czołowi  producenci  powoli przechodzą do etapu opracowywania prototypów. Trudno już dziś  ocenić, co i jak szybko uda się wprowadzić  na  rynek  oraz  czy  będzie  to  opłacalne, ale potencjał jest ogromny.  To może być wręcz inny świat, w którym  użytkownicy  końcowi  staną  się  samowystarczalni  energetycznie  za  rozsądne  pieniądze.  Możliwe  nawet,  że integracja OZE, samochodów elektrycznych  oraz  stacjonarnych  magazynów energii stanie się za 10 lat impulsem do przejścia z instalacji prądu  przemiennego na instalacje prądu stałego w budynkach, co również byłoby  interesujące.  Na  początku  nowego  2013 roku nie pozostaje nam nic innego,  jak  tylko  życzyć  sobie  szybkiego  rozwoju w tej dziedzinie.

Adam Markiewicz SamochodyElektryczne.org

Czytaj całość w 1/2013
2013 1