Szczyt klimatyczny, według oczekiwań ekspertów, miał przynieść odpowiedź na pytanie, czy Unia Europejska pozostanie w światowej „szpicy” ekologicznej, stawiając ponad wszystko rozwiązania obniżające emisję, czy też przyjmie stanowisko ukierunkowane na obniżenie kosztów polityki klimatycznej.

Polski rząd jeszcze przed szczytem zapowiadał, że nie sprzeciwia się założeniom nowej polityki klimatycznej, lecz uważa je za zbyt ambitne, a przez to ryzykowne dla gospodarki i obywateli. Przedstawione na szczycie stanowisko wskazywało przede wszystkim na konieczność uwzględnienia, w realizacji proponowanych rozwiązań, solidarności z krajami mniej zamożnymi. Ważne było to, aby wprowadzenie takich mechanizmów nie było pozostawione do uregulowania w normach technicznych, przygotowywanych po szczycie, lecz jasno wynikało z ustaleń szczytu.

Na szczycie potwierdzony został cel dalszej redukcji emisji dwutlenku węgla (do poziomu 40% w 2030 r.) a także konieczność podejmowania dalszych działań zmierzające do udziału źródeł odnawialnych w miksie energetycznym oraz poprawy efektywności energetycznej. Zapewniona został również możliwość przekazywania darmowych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla elektrowniom. Poza wskazanymi powyżej określonymi hasłowo założeniami, brak jest jednak informacji o szczegółowych rozwiązaniach, które zostaną wdrożone w celu zrealizowania przyjętych przez Unię celów, a jak się wydaje, to właśnie te szczegółowe uregulowania powinny zostać podane skrupulatnej ocenie dla ustalenia właściwych konsekwencji planowanych działań.

Mając na uwadze uwarunkowania polskiego systemu energetycznego, który jeszcze przez wiele lat będzie oparty na węglu, wydaje się, że zadania stawiane państwom członkowskim Unii Europejskim, będą musiały odbić się na kosztach wytwarzania energii a zatem i cen energii płaconych przez jej odbiorców. Przykładowo wzrost udziału energetyki odnawialnej w ogólnym mixie energetycznym Polski, który będzie zapewne wynikiem ustaleń szczytu, będzie powodował podwyżki tych cen. Ceny energii najprawdopodobniej będą rosły również niezależnie od tych ustaleń. Wystarczy wskazać na akceptowanie przez państwa członkowskie oraz Komisję Europejską kosztownych rozwiązań zapewniania opłacalności kapitałochłonnych inwestycji w moce wytwórcze na rozchwianym rynku energetycznym, które finalnie i tak odbiją się na cenie energii. W tym kontekście, szczególnie istotne dla krajów takich jak Polska wydaje uzyskanie możliwość przekazywania darmowych pozwoleń na emisję dwutlenku węgla elektrowniom, gdyż prowadzi to do tego, iż skala wzrostu cen nie będzie aż tak dramatyczna, jak przewidywali pesymiści. Należy jednak pamiętać, że rozwiązanie to obowiązywać będzie jedynie do 2030 r. Nie można zatem poprzestać na biernym korzystaniu z rozwiązań wynegocjowanych przez polski rząd, a konieczne jest kontynuowanie aktywnej polityki zmierzającej do obniżenia emisji i poprawy efektywności energetycznej.
Kluczowe w tym kontekście pozostanie właściwe uregulowanie systemu wsparcia dla producentów energii ze źródeł odnawialnych – przedłużające się prace nad nowym projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii nie tylko wpływają na niepewność inwestorów na tym rynku, ale także w dłuższej perspektywie – odsuwają w czasie osiągnięcie pożądanych wskaźników ograniczenia emisji dwutlenku węgla i procentowego udziału energii wyprodukowanej z wykorzystaniem odnawialnych źródeł. Nie bez znaczenia pozostaje również proces inwestycyjny zmierzający do wybudowania i uruchomienia pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, jakże istotny z punktu widzenia modernizacji polskiej energetyki.

Maciej Wesołowski, radca prawny w kancelarii DLA Piper.